Tegoroczny 1 maja był dniem szczególnym. Obchodziliśmy 10 rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. To wydarzenie szeroko komentowały media elektroniczne i papierowe. Jak wykazały badania, Polacy w znakomitej większości, pozytywnie oceniają nasze członkostwo w UE. Pomimo konieczności przestrzegania dyrektyw europejskich i wypełniania innych, wcześniej nieznanych obowiązków, dość rozbudowanej biurokracji doceniamy plusy, jakie niesie należenie do rodziny europejskiej.

Jednym z mankamentów UE jest oczywiście bardzo rozbudowana biurokracja. Okazuje się jednak, że wiele tej biurokratycznej “mitręgi” nie pochodzi z Brukseli tylko jest wymysłem krajowych biurokratów. W każdym bądź razie z UE jesteśmy zadowoleni. Tylko niewielka, ale bardzo hałaśliwa część naszego społeczeństwa uważa, że wstąpienie do UE równa się z utratą suwerenności.

Z punktu widzenia środowisk technicznych negatywem jest stosunkowo małe zapotrzebowanie polskich firm na innowacje. Nie pobudziły go – w oczekiwany sposób – nawet duże pieniądze z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Ciągle bowiem mechanizmy wdrożeniowe i motywacje dla przedsiębiorstw są niewystarczające. Trudno nam zrozumieć dlaczego mimo deklaracji rządzących, iż stawiają na przedsiębiorczość i konkurencyjność, innowacyjność Polaków “rozmywa się” między szkołą a czasem podjęcia pracy. I chociaż dyskusji na temat barier w rozwoju polskiej innowacyjności odbyło się w Polsce wiele, może nawet za dużo, to wnioski z nich nie doczekały się realizacji.

Z przedstawianych planów gospodarowania środkami unijnymi w nowej perspektywie finansowej (2014-20120) można przewidywać, że to się poprawi. Duża część środków będzie bowiem kierowana do przedsiębiorców. Oni zaś winni w końcu uruchomić “ssanie” na innowacje.

10 rocznica wejścia Polski do UE wkomponowuje się w cały szereg wydarzeń historycznych, które Polska w tym roku przeżywa. Jest to 100 rocznica wybuchu I wojny światowej. Dla pokolenia, które z trudem przypomina sobie z lekcji historii przebieg II wojny światowej i związane z nią ważne dla Polski zdarzenia, rok 1914 to prehistoria. Niezależnie od tego jakie tendencje panują obecnie w nauczaniu historii warto pamiętać, iż pierwsza wojna światowa wykrwawiła i osłabiła naszych zaborców na tyle, że aspiracje Polaków do odzyskania państwowości mogły się urzeczywistnić. I tak w 1918 r. Polska powróciła na polityczną mapę Europy.

20-lecie międzywojenne to czas inżynierów i ich wpływu na gospodarkę. Niestety II wojna światowa, która zaczęła się 75 lat temu (1 września 1939 r.) przerwała na długie lata suwerenność Polski. Kolejna bolesna i bohaterska rocznica przypadnie 1 sierpnia 2014 r. będzie to 70-lecie wybuchu Powstania Warszawskiego. Pamięć o tym bohaterskim, chociaż tragicznym, zrywie niepodległościowym przez lata dawała nadzieję, że kiedyś znów Polska będzie w pełni wolna.

W tym roku obchodzimy 25-lecie Wolności. 4 czerwca 1989 r. odbyły się wybory, w których społeczeństwo powiedziało “nie” dotychczasowemu układowi politycznemu i gospodarce sterowanej centralnie. Tamten zdecydowany głos społeczeństwa zaowocował transformacją ustrojową, która doprowadziła nas do członkostwa w NATO (15 lat) i UE (10 lat).

Z pewnością niezwykle ciekawą byłaby historia tych stu lat od 1914 r. opisana nie datami wydarzeń zbrojnych, ale wynalazkami, które zrewolucjonizowały nasze życie. Czy ich wynalezienie i wdrożenie do powszechnego użytku w jakiś sposób łączy się z tym co działo się na arenach bitewnych i politycznych? Odpowiedź na to pytanie z pewnością nie jest prosta, ale dopiero ona nałożona na wymienione wcześniej wydarzenia oddaje obraz życia naszych dziadków, rodziców, nas i naszych dzieci.

Ewa Mańkiewicz-Cudny