W czerwcu 2013r dr Grzegorz Religa wszczepił najnowszą wersję polskich tzw. protez pulsacyjnych serca Religa Heart EXT. Jest to proteza tymczasowa, ale dzięki doskonalszym materiałom jej działanie zostało przedłużone do 3 lat. W ten sposób zrobiono kolejny krok do stałego sztucznego serca. W światowej protetyce wyścig technologiczny nabiera tempa. Specjalność ta należy do najstarszych w technice (stosowanie protez potwierdziły wykopaliska z głębokiej starożytności).

Ludziom od zarania dziejów towarzyszy marzenie o "zamiennych" częściach ciała, dzięki którym można złagodzić kalectwo - jedno z największych nieszczęść, jakie może nas dotknąć. Aby zatrzeć grozę tego słowa wymyślono nawet eufemizm "niepełnosprawność". Dawniej radzono sobie inaczej; kalectwo dzięki protezom traciło w opowieściach literackich wymiar żałosny, zyskiwało zaś czasem - heroiczny, groteskowy, groźny, a nawet upiorny. U ludzi z protezą postrzegano nadzwyczajne kompensacje (np. krańcowy cynizm i przebiegłość u księcia Talleyranda). Stefan Czarniecki miał protezę podniebienia, ale za to jak dowodził. Generał Józef Sowiński o drewnianej nodze, dowodzący obroną Woli miał, zdaniem Słowackiego zginąć w walce wręcz; faktycznie został zamordowany już po wzięciu do niewoli.

Admirał Nelson był szaleńczo odważny, mimo, że utracił oko i prawą rękę, podobnie jak generał Adrian Carton de Wiart, zasłużony m.in w wojnie polsko-bolszewickiej, "postrzelony we wszystkie części ciała" jak piszą historycy. Najprostsze skojarzenie związane z osobą w okularach, a więc protezą wady wzroku, to takie, że jest ona wyposażona w głęboką wiedzę. Być może po prostu ludzie niepełnosprawni starają się być lepsi, sprawniejsi od innych tam, gdzie to możliwe. Kalekim postaciom literackim patronuje Długi John Silver z nieodłączną papugą - pirat słynny z chytrości i zimnej krwi oraz kapitan Hook ze stalowym hakiem zamiast ręki, ale za to wybitnie inteligentny, okrutny i sentymentalny.

Wygląda na to, że podobne kompensacje nie będą wkrótce potrzebne, gdyż zbliżamy się do granicy technologicznej za którą proteza może się okazać doskonalsza pod pewnymi względami niż naturalna część ciała. Na razie wydaje się to niewiarygodne, nie mówi się o tym głośno. Ale przykład beznogiego biegacza Oskara Pistoriusa daje do myślenia. Na pewno jest on sprawniejszy w biegu niż większość osób całkowicie sprawnych. Technologia zaczyna wyprzedzać naturę. Przekonanie o tym, że przyszłość przyniesie milowe osiągnięcia w tej dziedzinie zaowocowało konceptem cyborga, czyli organizmu, którego procesy życiowe wspomagane są lub wręcz realizowane przez urządzenia techniczne. Cyborg stał się głównym bohaterem jednego z nurtów literatury s-f - cyberpunku. Ci, którzy śledzą tę literaturę zapewne zetknęli się już z próbami odpowiedzi autorów na zasadnicze pytania: np. czy cyborg może być szczęśliwy, albo czy ma bogatsze życie duchowe. To raczej nie są punkty wyjścia w pomyśle cyborga.
Chodzi o to, że cyborg ma szansę na życie wieczne z przyczyn technicznych - jego "wyposażenie" można teoretycznie naprawiać lub wymieniać w nieskończoność, a organizm naturalny nieuchronnie się starzeje. Ale czy wieczne życie cyborga ma sens - nie wiadomo, zwłaszcza że jego elementy elektromechaniczne zostały zaprojektowane do wykonywania ściśle określonych czynności. Potrzeba tych czynności z czasem zanika, powstają zaś inne potrzeby, wymagające innych "organów". Organizm naturalny łatwiej się do tych zmian adaptuje, jest z natury uniwersalny. I wszystko będzie w porządku, jeżeli tak pozostanie.

Zygmunt Jazukiewicz