Z zastępcą Dyrektora d.s. Naukowych Przemysłowego Instytutu Maszyn Rolniczych, dr hab. inż. Janem SZCZEPANIAKIEM, rozmawia Zygmunt Jazukiewicz.

- Panie Profesorze, tak się złożyło że branża maszyn i urządzeń rolniczych szczególnie aktywnie wzięła udział w programie projektów celowych. Co było tego przyczyną?
- Branża maszyn rolniczych została właściwie w całości przekształcona w zakresie praw własności; dziś wszystkie fabryki monopolistyczne tworzące swego rodzaju imperium już nie działają. Branżę tworzy ok. 300 jednostek różnej skali działających na konkurencyjnym rynku. Do przekształceń własnościowych potrzebne były zarówno środki finansowe jak i techniczne oraz pomysły na nowe produkty, na które czeka rynek. Nasz Instytut (Przemysłowy Instytut Maszyn Rolniczych w Poznaniu) jest jedynym w branży maszyn rolniczych, który zajmuje się zagadnieniami unowocześnienia przemysłu i jako pierwszy wyposażył się w środki i narzędzia komputerowego wspomagania projektowania i badań, które w pierwszej kolejności stały się niezbędne w działalności MŚP. To one (małe i średnie przedsiębiorstwa) kierują się do nas i korzystają z naszej bazy badawczej, zdając sobie sprawę, że współczesna konstrukcja musi być konkurencyjna tak pod względem nowoczesności, jakości, jak i ceny. Wykorzystanie techniki komputerowej dla optymalizacji projektowania i obliczeń jest tu niezbędne.

- Małe i średnie firmy nie mają już własnego zaplecza projektowo-badawczego?
- Nie wszystkie, a z pewnością nie w takim zakresie i z takim doświadczeniem. Instytut oferuje współpracę przy opracowaniu modelu wirtualnego, następnie współpracę przy badaniach na tym modelu oraz badaniach wytrzymałościowych. Prototyp najczęściej wykonuje fabryka, po czym jest on badany pod względem techniczno-użytkowym i pod kątem bezpieczeństwa przez nasz Instytut. Producent otrzymuje projekt sprawdzony i gotowy do produkcji seryjnej.

System projektów celowych okazał się dużą pomocą. Badania przemysłowe i prace rozwojowe, które wspiera dotacja, są głównym rdzeniem innowacyjnych projektów. I tak, w ciągu 12 lat zostało wdrożonych w naszym instytucie ponad sto projektów dla branży maszyn rolniczych i nie tylko, ponieważ zgłaszają się do nas jednostki także spoza tej specjalności.

- Skąd producent wie, czy to, czego jeszcze nie ma, osiągnie zbyt?
- Producenci jednak mają zdumiewająco dobre rozpoznanie potrzeb rynkowych (także trochę dzięki pomocy Instytutu). Sprzyjają temu targi, wystawy, internet, kontakty z rolnikami. Dowodem na to jest pewność, z jaką firmy wychodzą także na eksport, do dystrybucji międzynarodowej. Te innowacje zaczynają odnosić sukcesy na coraz szerszych rynkach dzięki jakości i cenie. Klient zagraniczny przekonuje się do polskiego produktu.

- Mówimy o sytuacji w specyficznej dziedzinie maszyn rolniczych. Czy, Pana zdaniem, ten schemat może się powtarzać w innych dziedzinach przemysłu maszynowego?
- Oczywiście, ale tylko tam, gdzie innowacja niesie konkurencyjną jakość i cenę. A nie każda specjalność przemysłowa w Polsce ma taki potencjał. Trzeba też zauważyć, że rolnicy w Polsce otrzymują bardzo poważny zastrzyk ekonomiczny w postaci funduszy unijnych, co znacząco zwiększa popyt na maszyny. Na rynku maszyn rolniczych konkurencja międzynarodowa jest duża, ale popyt na tyle wysoki, że dobry producent nie narzeka na zbyt. Ponieważ w rolnictwie występuje sezonowość, dobry producent stara się rozszerzać swoje specjalności, by w różnych okresach roku móc odpowiedzieć na wzmożone zapotrzebowanie.

- Jedną z wad polskiej gospodarki jest rozdrobnienie. Czy projekty celowe mogą być czynnikiem wzrostu i agregacji podmiotów przemysłowych?
- Mamy takie przykłady, choćby UNIA Grudziądz, która już wyszła z grona MŚP, SIPMA S.A. z Lublina czy też PRONAR z Narwi – tworzą się duże i bogate firmy, które stać na rozwój, wdrażanie innowacji i które zaczynają się liczyć na międzynarodowym rynku maszyn rolniczych. Ale pamiętajmy, że siłą MŚP jest ich konkurencyjność i duża elastyczność odpowiadania na zmienne potrzeby klientów, co wspiera rozwój technologiczny. Im bardziej zmonopolizowany rynek maszyn, tym słabsza motywacja do innowacji.

Myślę, że te firmy, które ustabilizowały się na poziomie 100-200 zatrudnionych będą sobie dobrze radziły. I zauważmy, że również w rolnictwie działa przymus produkcji w sposób coraz bardziej oszczędny, mniej energochłonny, bardziej ekologiczny. Dlatego producenci maszyn muszą oferować coraz bardziej nowoczesne i oszczędne maszyny, a ich funkcje muszą ulegać łączeniu - powstają maszyny wielofunkcyjne, których zastosowanie daje po prostu oszczędności w eksploatacji i zmniejsza niekorzystne oddziaływanie na glebę i środowisko przyrodnicze.

- W pewnej chwili wchodzimy na teren przemysłu spożywczego, przetwórstwa, gdzie też pojawiły się projekty celowe.
- Tak, ponieważ rolnictwa nie da się zupełnie oddzielić od sfery przetwórstwa, a ciąg innowacyjny od pomysłu na maszynę uprawową aż do przetworzonego i atrakcyjnie opakowanego produktu spożywczego w sklepie jest bardzo długi. W Instytucie postanowiliśmy więc podjąć również tematykę nowoczesnych maszyn dla przetwórstwa i przemysłu spożywczego.

- Dziękuję za rozmowę.