Dzisiejsze czasy wprowadziły nowe standardy życia, pośpiech, stres, brak czasu na zwyczajne codzienne sprawy. Osiąganie niemożliwego w jak najkrótszym czasie nikogo już nie dziwi. Jestem właśnie typowym przedstawicielem takiego modelu życia. Niezliczone ilości obowiązków, ciągłe tempo i praca na wysokich obrotach, częste wyjazdy, coraz to nowe szkolenia itp. wypełniają po brzegi nadal tylko 24-godzinną dobę. Nie krytykuję tego, wręcz przeciwnie uważam, że aktywność sprzyja samorealizacji. Zaobserwowałam pewną prawidłowość, im ma się więcej do zrobienia, tym lepiej: zadowolenie z dobrze wypełnionych obowiązków jest większe.

Ukończyłam Politechnikę Wrocławską z tytułem inżyniera, później studia podyplomowe na AGH, teraz przyszła kolej na studia magisterskie, a z uwagi na owo szybkie tempo życia równolegle prowadzę prace nad doktoratem. Tematyka moich badań jest ściśle związana z galwanotechniką, wielowątkowe analizy aspektów antykorozji bez wątpienia stały się moją pasją, a także okazją do poznawania interesujących ludzi, którzy wiele wnoszą do mojego świata. Nie ukrywam, że bardzo lubię stawianie przed sobą coraz to nowych wyzwań. Sprawia mi to wiele satysfakcji i poczucia sprzyjającego czasu.

By w życiu zachować równowagę, laptop i halę produkcyjną często zamieniam na rower, którym wraz z synem przemierzam okolicę, zimą bezwzględnie preferujemy narty. Obcowanie z naturą, zwłaszcza górami, daje mi dużo radości. Wdrapując się jesienią na Świnicę od przełęczy Zawrat przeżyłam niezapomniane chwile, ekstremalne emocje, które pozwoliły mi pokonać paraliżujący mnie do tej pory lęk wysokości. Latem idąc za ciosem, już planuję kolejną wyprawę, tym razem na Orlą Perć. Od dwóch lat pokochałam także mazurskie jeziora i żagle, to była miłość od pierwszego wejrzenia.

Żadna z moich pasji, zarówno sportowych jak i tych naukowo-technicznych, nie sprawiałaby mi przyjemności, gdyby nie ludzie, z którymi mogę to wszystko realizować, oraz rodzice, którzy mnie wspierają i pomagają zwłaszcza w wychowywaniu syna.