Wszyscy, którzy mnie znają, a znajomych i przyjaciół mam praktycznie w całym kraju, wiedzą, że jestem człowiekiem towarzyskim. Moje rozmowy na targach i wystawach dotyczą głównie spraw zawodowych – chociaż nie tylko, a na tych imprezach promujemy nasz produkt firmowy – silosy BIN. Na użytek tej promocji stworzyłem pojęcie nauki o nazwie „silosologia stosowana”. Taki mój żart, a chwycił i wydaje się dobrze służy promocji silosów zbożowych.

Śmiem przypuszczać, że moje kontakty z rolnikami uprawiającymi dużo zbóż oraz naukowcami dały efekt w postaci wyboru mnie do krajowych władz Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych. Taka społeczna funkcja wiąże się z kolejnym „zagospodarowaniem” mojego wolnego czasu, którego mam coraz mniej, a potrzeba mi go coraz więcej. Od niedawna zamieszkała z nami (moja żona jest pedagogiem) wnuczka. To do niej wręcz pędzę po pracy (mieszkam we Włocławku), by jak najwięcej spędzać z nią wolnego czasu.

Interesowała mnie i nadal interesuje historia XIX w. Nieprzypadkowo, bowiem właśnie w tamtym okresie w rejonie Aleksandrowa Kujawskiego (obecnie tu jest fabryka BIN) i Ciechocinka działy się wydarzenia ważne dla Europy, a przy tej okazji Polacy chyba trochę skorzystali. Wybudowano linię kolejową, piękne dworce w Ciechocinku i Aleksandrowie Kujawski i tu, na tej ziemi, odbyło się spotkanie cesarzy - najważniejszych wówczas monarchów Europy. Teraz dworzec w Ciechocinku stał się zbędny, a nasz w Aleksandrowie Kujawskim popadł w ruinę, ale zaczyna się jego restauracja.

Wraz z kolegami z firmy BIN wspieraliśmy odnowę cerkwi prawosławnej w Ciechocinku. Wplata się ta troska o sakralny zabytek w ideę ekumenizmu, którą wspierał arcybiskup Henryk Muszyński, prymas Polski w latach 2009-10, z którym jestem w rodzinnym kontakcie.