Szkółkarstwo może być zarówno zawodem, jak i hobby, pasją. A jak do tego dodam, że codziennie rano wsiadam na rower i przejeżdżam kilka kilometrów, by zobaczyć, co się dzieje w 30-hektarowej szkółce, jaki jest stan roślin, co trzeba tam zrobić, to i ma się przy tym również prawdziwą rekreację. Codzienna jazda rowerem dobrze mi służy.

Z wykonywanym zawodem wiąże się prawie bezpośrednio fakt, że obecnie zajmuję się w dalszym ciągu nowymi nasadzeniami drzew, krzewów i obserwacjami nad ich przydatnością. Dotyczy to również hodowli nowych odmian prowadzonych w szkółce. Niedawno oddałem do druku książkę pt. „Ekspert w ogrodzie”, dotyczącą iglaków. Dużo czasu zajmuje mi opracowywanie stron internetowych.

Sięgając w przeszłość miałem różne pasje, niektóre z nich trwają nadal. Chodzi o fotografowanie. Zdjęcia lubię robić od wczesnej młodości. Poza fotografowaniem rodziny moja uwaga skoncentrowała się przede wszystkim na roślinach ozdobnych. Moje zdjęcia są publikowane w różnych wydawnictwach – albumach, książkach i kolorowych pismach. Zazwyczaj przekazuję je bezpłatnie.

Kiedyś pochłaniały mnie jednak zajęcia, których już nie wykonuję, bo nie ma takiej potrzeby. W pewnym okresie konstruowałem narzędzia, a bywało, że i maszyny, które były mi niezbędne, a których nikt wówczas nie produkował. Są licznie oglądane przez wycieczki w moim prywatnym muzeum, które można nazwać etnograficznym, a nawet ziemi. Oprócz dawnego sprzętu i różnych przedmiotów zgromadziłem tam minerały, skały i różne – bardzo oryginalne – skamieliny. Oprócz tego znajdują się tam egzotyczne owoce, nasiona, przekroje drewna. Ich kolekcjonowanie też jest moim hobby.