Mam wrażenie, że czasu wolnego jest mniej niż bym chciał. Ale jeśli już ten czas wygospodaruję, to najchętniej spędzam go z moim wczesnonastoletnim synem. Jeśli pogoda sprzyja, jedziemy na wycieczkę rowerową. Mieszkając pod Warszawą łatwo znaleźć leśne szlaki, które pozwalają łączyć przyjemność fizycznego wysiłku i obserwację przyrody. Spotkany zaskroniec lub łoś na naszym szlaku dostarczają tematu do żartów i wspomnień przez wiele tygodni. Kiedy pogoda nie zachęca do jazdy, zajmujemy się modelarstwem. Cieszę się z tych chwil, tym bardziej że oprócz samych zdolności manualnych mogę u syna rozwijać wiedzę techniczną o budowie urządzeń i zgłębiać wiedzę historyczną, do czego przyczynkiem jest budowany model. Często muszę się nagimnastykować, żeby zaskoczyć go nowymi informacjami – okazuje się, że dzięki tematycznym programom telewizyjnym, książkom, no i internetowi, ale przede wszystkim dzięki chłonnemu umysłowi nieraz mnie zaskoczył znajomością tematu. Na szczęście cały czas potrzebuje mnie, żebym mu objaśnił po inżyniersku „jak to działa”.

W wolnych chwilach lubię czytać, szczególnie… w internecie. Potrafię odfiltrować to, co najlepsze. Spędzam wiele wolnych chwil właśnie na wyszukiwaniu inspirujących treści, które mogę wykorzystać sam dla siebie albo zastosować w swoim życiu zawodowym.

Czytam też dużo książek, szczególnie historycznych dotyczących okresu międzywojennego. Bardzo intryguje mnie zagadnienie genezy drugiej wojny światowej. Jak to możliwe, że zaledwie dwadzieścia lat po pierwszej wojnie światowej, wojnie która była przez wszystkich oceniana jako straszliwa katastrofa sama w sobie, ale też spowodowała trudne lata powojenne, społeczeństwa i politycy byli gotowi zaakceptować kolejny globalny konflikt.