Wolny czas staram się spędzać bardzo intensywnie, bo moją pasja jest sport. Wtedy się tak naprawdę odrywam od wszystkiego, bo zapominam o tym, co było do południa.

Kiedyś wyczynowo uprawiałem siatkówkę, co zaszczepiłem również w swoich dzieciach. Najpierw grałem w klubie Start Częstochowa, w którym swoją karierę sportową zaczynał Jerzy Kulej, znany bokser. Nasza drużyna grała w lidze wojewódzkiej. Później grywałem w AZS Częstochowa, ale do pierwszej drużyny się nie dopchałem, bo poszedłem na studia i uznałem, że albo sport, albo nauka. Później grywałem w siatkówkę rekreacyjnie – byłem współzałożycielem ligi amatorskiej, która do dzisiaj działa i zrzesza kilkadziesiąt lokalnych zespołów.

Obecnie „nałogowo”' grywam w tenisa ziemnego, z drobnymi sukcesami na lokalnym rynku. W ub.r. grałem z wielokrotnym mistrzem świata dziennikarzy Mirosławem Popczykiem, też mieszkańcem Częstochowy, i byłem bliski sukcesu. Muszę więcej ćwiczyć! Niedawno wróciłem z nart, na których byłem w Austrii, a latem na Zatoce Puckiej uprawiam windsurfing.

Inna pasją jest muzyka, ale sam nie gram, tylko słucham. Mam ogromną kolekcję płyt. Preferuję rock lat 70. (m.in. Bad Company, Free, Grand Funk Railroad, a także Sting, do którego się przekonałem po jego odejściu z The Police) i jazz - zarówno tradycyjny, jak i nowoczesny. Bardzo lubię „odkrywać” muzykę, np. ostatnio słucham Morcheeba, Joe Bonamassy. A jak mi się wykonawca spodoba, to chce mieć jego wszystkie nagrania.

Żona Hanna jest stomatologiem. Mamy 32-letniego syna Jacka, który z wyróżnieniem skończył w Warszawie prawo - jest radcą prawnym po aplikacji oraz zajmuje się ochroną środowiska, jako dyrektor ds. rozwoju fotowoltaiki. Drugi syn Andrzej przystępuje do matury i też chce iść na prawo. Może 11-letnia córka Ania pójdzie, jak tata, na politechnikę, bo lubi matematykę.