Pochodzący z Podlasia technik elektronik (1959 r.), obecnie menedżer polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Jest współwłaścicielem i prezesem spółki DZT Tymińscy, dającej zatrudnienie ponad 250 osobom na terenie województw podlaskiego i lubelskiego. W dawnej FSC „Lublin” uruchomił ponownie produkcję samochodów dla wojska oraz bardziej nowoczesnych od dawnych „lublinów” dostawczych „pasagonów”. Jego firma produkuje także w dwóch zakładach (Parczew i Siemiatycze) elementy wyposażenia aut osobowych różnych marek produkowanych na terenie naszego kraju. Uważa, że na temat motoryzacji, a zwłaszcza produkcji i wyposażenia aut, ma wiedzę o wiele większą niż absolwenci wydziałów mechanicznych polskich uczelni technicznych.
Zbigniew Tymiński to człowiek wielu zawodów, podejmujący trudne wyzwania. Zanim został jednym z najbardziej odważnych polskich menedżerów, był m.in. instruktorem tańca towarzyskiego, a nawet reprezentantem Polski na międzynarodowych konkursach, animatorem kultury, zarządzając Domem Kultury w Siemiatyczach, a także pracownikiem fizycznym w zakładzie produkcyjnym w USA.

Właśnie po powrocie ze Stanów Zjednoczonych postanowił odmienić swoje życie i wygrał konkurs na stanowisko prezesa spółdzielni wielobranżowej w Siemiatyczach zajmującej się produkcją tapicerki do aut. Przekształcona w prywatną firma tak dobrze funkcjonowała, że rozszerzył jej działalność o usługi w transporcie międzynarodowym. Przez te usługi fiskus – jak się później okazało niesłusznie - doprowadził do jej bankructwa. Stopniowo wyprowadził ją z zapaści, a jednocześnie wdrożył swoją koncepcję uratowania wielu miejsc pracy w Parczewie (firma Dong Seo).

Właścicielem produkcyjnej części dawnej FSC „Lublin” stał się, gdy chciał nabyć ciężkie prasy od syndyka masy upadłościowej po FSO. Mając do wyboru utratę wydanych pieniędzy lub zakup całego zakładu, wybrał ten drugi wariant. A gdy okazało się, że w majątku są prawa do produkcji kilku marek aut, w tym wojskowych „honkerów”, podjął kolejne produkcyjne wyzwania.

hp