Z perspektywy kilkuset następnych lat rok 1948 z pewnością zostanie uznany za jeden z najważniejszych w historii, ponieważ wtedy właśnie William Ross Ashby skonstruował pierwszy sztuczny homeostat, czyli układ o ujemnym sprzężeniu zwrotnym mający zdolność samoregulacji, tzn. przeciwdziałający czynnikom zewnętrznym mającym ten układ zmienić. W ten sposób homeostat stał się pojęciem technicznym. Doprowadzi to kiedyś niechybnie do samonaprawczych cyborgów, a więc takich, które powiedzą nam: państwu już dziękujemy.

Wcześniej homeostaza wiązała się wyłącznie z biologią; badano ją obserwując mechanizmy pozwalające zachować zdrowie i tożsamość gatunkową organizmów żywych. Na homeostazę organizmu składa się pewna liczba parametrów odpowiednich dla danego gatunku, np. stałocieplność jest cechą homeostazy ssaków, ale gadów już nie. Każdy żywy organizm to homeostat, którego cechy jednak w rozwoju gatunkowym zmieniają się, jeśli wierzyć ewolucji, ale równowaga trwała zostaje zachowana. Organizmy, które trafiły w „ślepe uliczki” ewolucji, na których nie udało się utrzymać równowagi, zginęły. Ujemne sprzężenie zwrotne oznacza stan równowagi trwałej: im bardziej nasila się czynnik wytrącania z równowagi, tym większy występuje opór przeciw temu czynnikowi. Sprzężenie dodatnie powoduje, że wystąpienie czynnika przeciwnego parametrom wewnętrznym coraz łatwiej i szybciej zmienia te parametry. Od czasu Ashby’ego postęp sztucznych homeostatów jest słaby, ale za to w technice wykorzystano już z ogromnym pożytkiem wiele czynników homeostazy biologicznej.

Dzięki osmozie naturalnej rośliny mogą czerpać wodę z ziemi i rozprowadzać ją poprzez błony komórkowe na całość organizmu, utrzymując stały turgor. Odwrócona osmoza, czyli „przepychanie” rozpuszczalnika z roztworu pod ciśnieniem przez półprzepuszczalne membrany, stała się nadzieją ludzkości na rozwiązanie problemu wody pitnej – działa już na tej zasadzie ponad 15 tys. stacji odsalania wody morskiej. Wnioski z badań przesiąkania kapilarnego z kolei doprowadziły do wynalazku najlepszego materiału ciepłochronnego w historii – Gore Texu. Powłoki antyadhezyjne podpatrzono u roślin, które utrzymują równowagę m.in. dzięki czystości powierzchni fotosyntezujących i transpiracyjnych.

Homeostatem jest ekosystem, a nawet cała ekosfera Ziemi oraz wiele innych złożonych systemów, oczywiście do momentu, gdy jakiś kataklizm nie zniszczy ustalonej równowagi. Zdolność do zachowania na stałe, a w każdym razie na długo równowagi wewnętrznej jest zarówno w przyrodzie, jak i w społeczeństwie konieczna dla rozwoju: dom zbudowano w jakimś miejscu dlatego, że był tam stabilny grunt, miasto ulokowano nad rzeką, ponieważ wierzono, że ta rzeka będzie tam płynąć zawsze, człowiek chce się uczyć, ponieważ wierzy, że trwała pamięć pozwoli mu mieć pożytek z tej wiedzy, ludzie biorą ślub, ponieważ wierzą, że ich uczucia są trwałe itd. Homeostaza podlega swego rodzaju ćwiczeniu i wzmacnianiu, zmagając się z czynnikami, które usiłują ją zniszczyć. W ten sposób sam homeostat wzmacnia się, rozwija i wzbogaca. Jeżeli tych prób nie ma – czynniki zachowawcze homeostatu słabną, murszeją, a on sam rozpada się, czego przykładem upadek wielu wspaniałych cywilizacji.

Mimo istotnych pożytków z mechanizmów homeostazy, ludzie na ogół jej zalet nie doceniają, natomiast przeceniają pożytki z szybkich zmian, które nazywają postępem. System zmieniający się bezustannie, niczym „transformer” pod wpływem zewnętrznych okoliczności, nie ma tożsamości, a więc nie jest homeostatem, bo tożsamość w przybliżeniu oznacza trwałą równowagę wewnętrznych cech, czyli homeostazę. Taki system musi się rozpaść niezależnie od złożoności, jaką osiągnie. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego kod DNA jest tak trwały, ale może właśnie dlatego.

Zygmunt Jazukiewicz