W wakacje wiele osób wybierze się zapewne na urlop gdzieś za granicę. Jeśli to będzie podróż samochodem - niewykluczone, że będą Państwo przejeżdżali przez Austrię. To da Wam świetną okazję do zapoznania się z winami z tego kraju, a dla mnie stanowi doskonały pretekst, żeby teraz o nich coś napisać.
Historia winiarstwa austriackiego rozpoczyna się - podobnie jak i niemieckiego - w czasach rzymskich, ale nie o historii chcę pisać, tylko o czasach teraźniejszych. I tu trzeba sobie powiedzieć jasno: jeszcze ćwierć wieku temu nie bardzo byłoby o czym pisać, bo w pogoni za ilością Austriacy gdzieś po II wojnie światowej pogubili jakość. W 1985 r. wybuchła tam słynna afera glikolowa (dodawanie glikolu do win słodkich!), ale ta katastrofa była zarazem początkiem przełomu. Od tej pory jakość win "Made in Austria" zaczęła się wyraźnie poprawiać i dziś sięga już światowych wyżyn, zwłaszcza jeśli chodzi o wina białe.

Winorośl uprawia się w kraju Mozarta w 4 regionach: Austrii Dolnej, Burgenlandzie, Styrii i okolicach Wiednia. Trzy pierwsze z nich dzielą się na subregiony, których nazwy - choć ważne - na razie Państwu daruję.

Łączna powierzchnia austriackich winnic to obecnie ponad 50 tys. ha; na 70% tej powierzchni uprawia się szczepy na wina białe. Najważniejszym z nich jest Gruener Veltliner (13,5 tys. ha), będący dziś oczkiem w głowie i zarazem wizytówką austriackiego winiarstwa (tylko ta długa nazwa, trudna do wymówienia przez Polaka!).

Gruener Veltliner jest odmianą bardzo odporną, późno dojrzewającą, dającą wina wytrawne - od orzeźwiających, owocowych do pikantnych i pieprzowych o pełnym ciele. W nosie dominują w nich cytrusy oraz owocowo-pikantne aromaty pieprzu, rabarbaru i warzyw, natomiast w ustach - świeżość (z lekko pieprzną końcówką). Najlepiej je wypić w ciągu 3 lat od zbiorów.

Drugą co do znaczenia odmianą winorośli uprawianą w Austrii jest Welschriesling (3,6 tys. ha); produkuje się z niego m.in. dobre wina musujące, jak również słynne wina słodkie. Wytrawne austriackie Welschrieslingi są odświeżające i mają korzenny charakter, z nutkami zielonego jabłuszka i cytrusów.
Ponad 2,1 tys. ha przypada na uprawy Mueller-Thurgau - szczepu dość prostego, dojrzewającego bardzo wcześnie i wykorzystywanego w związku z tym głównie do produkcji "świeżaków", które w Austrii nazywa się "Heuerig". Kto był kiedyś na wiedeńskim Grinzingu, na pewno pamięta liczne knajpki, w których podawano młode wino do kaszanki i salcesonu. To mogło być właśnie Mueller-Thurgau.

Kolejne dwa miejsca wśród szczepów na wina białe zajmują w Austrii: Pinot Blanc (Weissburgunder) i Riesling, po ok. 2 tys. ha każdy. Dla mnie ciekawsze są wina z tego drugiego, zawsze - w odróżnieniu od niemieckich rieslingów - wytrawne, bez cukru resztkowego. Są na ogół żywsze nawet od rieslingów alzackich, choć bywają też dojrzałe, o bardziej tropikalnym charakterze.

Pozostałe austriackie szczepy na wina białe to głównie Chardonnay (1,4 tys. ha) i Sauvignon Blanc (0,9 tys. ha); jako ciekawostkę należy też wymienić Traminera i Gelber Muskateller.

W Austrii uprawia się też oczywiście szczepy na wina czerwone; ocieplenie klimatu powoduje, że zyskują one na jakości i znaczeniu, ale na razie wystarczy tylko ich wymienienie: Zweigelt (6,5 tys. ha), Blaufraenkisch (3,2 tys. ha), Blauer Portugieser (1,6 tys. ha), a także St. Laurent, Pinot Noir (Blauburgunder), Merlot i Cabernet Sauvignon (po ok. 0,6 tys. ha każdy).

Kto gustuje w winach słodkich, powinien wiedzieć, że te austriackie należą do najlepszych na świecie - warto więc poszukać butelek "made in Austria" z napisami: Spaetlese, Auslese, Beerenauslese, Ausbruch, Trockenbeerenauslese, Eiswein czy Strohwein (nomenklatura zbliżona do przyjętej dla niemieckich rieslingów, którą opisywałem wcześniej). Satysfakcja zapewniona!

winny maniak