Parlament Europejski nie zgodził się, żeby Unia Europejska podpisała umowę w sprawie zwalczania obrotu towarami podrabianymi. ACTA nie będzie zatem obowiązywać na terytorium UE. Także w Polsce i innych 21 krajach, których rządy 26 stycznia 2012 r. w Tokio podpisały umowę.

Po raz pierwszy europosłowie wykorzystali swoje uprawnienia zapisane w Traktacie z Lizbony i odrzucili międzynarodową umowę handlową. 478 posłów było przeciwnych porozumieniu, 39 głosowało za przyjęciem ACTA, 165 wstrzymało się. Definitywnego odrzucenia domagali się socjaliści, Zieloni, komuniści, a później również liberałowie. Za porozumieniem opowiadały się z kolei głównie partie chadeckie. Jeden z orędowników ACTA z Europejskiej Partii Ludowej, Christofer Fjellner proponował odłożyć głosowanie do czasu aż Europejski Trybunał Sprawiedliwości wypowie się, czy ACTA jest zgodna z prawem europejskim. Jednak Polacy we frakcji chadeków i konserwatystów nie przystosowali się do linii politycznych swoich ugrupowań w PE i umowa przepadła. Wcześniej do Parlamentu wpłynęło kilka petycji przeciwko porozumieniu ACTA, jedną z nich podpisało ponad 2,8 mln Europejczyków. Po głosowaniu w PE ani Unia Europejska, ani żaden kraj członkowski indywidualnie nie może przystąpić do porozumienia.

Brytyjski deputowany David Martin, który przez kilka miesięcy nadzorował parlamentarne prace nad ACTA podkreślił, że jeśli trzeba będzie wybrać między interesami handlowymi i swobodami obywatelskimi, PE zawsze opowie się po stronie tych drugich. Przy okazji pochwalił obywateli państw Europy Środkowowschodniej, zwłaszcza Polski, za to, że protestując naturalnie zareagowali na pomysł monitorowania internetu. Swoje wystąpienie zakończył ironiczną konstatacją: Kiedy idziesz za głosem zwykłych ludzi, mówią, że jesteś populistą, a kiedy ulegasz lobby przemysłowemu, mówią, że zachowujesz się odpowiedzialnie.

Z kolei szwedzka deputowana Zielonych Amelia Andersdotter obawiała się, że zgodnie z zapisami ACTA państwo zlecałoby usługi w dziedzinie praworządności prywatnym firmom, co jest z gruntu złym pomysłem. Porozumienie dotyczące zwalczania obrotu towarami podrabianymi jest realnym i namacalnym zagrożeniem dla wolności wypowiedzi i kreatywności. Wadą tej umowy jest również to, że chce karać za czyny, które przez znaczną część populacji europejskiej są postrzegane jako całkowicie uzasadnione i społecznie akceptowalne. Poza tym wejście w życie ACTA zagroziłoby handlowi lekami generycznymi.

ACTA jest martwa. Jej odrzucenie to pierwszy krok na rzecz zmiany zasad gry w sieci i ułatwienia dostępu do dóbr kultury poprzez rozszerzenie zakresu tzw. dozwolonego użytku, by ściąganie i dzielenie się plikami do celów prywatnych między znajomymi nie budziło wątpliwości prawnych - dodaje poseł Paweł Zalewski (PO), wiceprzewodniczący komisji handlu międzynarodowego odpowiedzialnej za prace nad umową.

Nie wolno jednak zapominać, że spiratowane i podrobione produkty przynoszą unijnym przedsiębiorcom co roku aż 250 mld euro strat. Parlamentarzyści nie sprzeciwiali się idei, że UE powinna bronić swojej własności intelektualnej, debata dotyczyła jedynie tego, czy ACTA jest słusznym narzędziem do osiągnięcia tego celu. Nikt nie akceptuje sytuacji, gdy do UE sprowadza się fałszywe leki lub fałszywe torebki Gucci, jednak wolność w internecie jest dziś bardziej drażliwą kwestią – mówi David Martin. Należy zatem znaleźć inne sposoby ochrony praw własności, które stanowią "naturalne bogactwo europejskiej gospodarki”. Negocjacje powinny być jawne, ponieważ prawo negocjowane i przeforsowane w tajemnicy to na ogół złe prawo. Na razie przewiduje się nowelizację przepisów, które wprowadzą m.in. procedury zapobiegające obrotowi podejrzanymi produktami. Działanie służb celnych zostanie rozszerzone na towary udające znane marki i dystrybuowane nielegalnymi kanałami. Nowe przepisy łagodzą też sankcje wobec robiących małe zakupy. Jeśli ktoś kupi podrobiony produkt i zostanie on wykryty przez służby celne, to w zamian za zgodę na jego zniszczenie, odbiorca nie będzie płacił kary za jego przechowywanie i procedurę niszczenia.

oprac. if