Zmaganie się dwóch postaw w stosunku do gospodarki wodnej: biernej i aktywnej trwa od lat. Ostatnio przeważa strona bierna, tzn. zainteresowanie wodami pod kątem ich czystości oraz zagrożenia powodziowego, jakie stwarzają. Czy to się zmieni?

Plany gospodarowania wodami w Polsce są aktualizowane, zgodnie z Ramową Dyrektywą Wodną 2000/60/WE, w cyklu 6-letnim. Obecny cykl sporządzania harmonogramu i programu prac nad tymi planami, rozpoczęty w 2010 r. zakończy się z początkiem 2016 r. raportem przedkładanym Komisji Europejskiej. Celem tego działania jest „dobry stan” wód podziemnych i powierzchniowych, jaki należy osiągnąć w tym terminie.

NAJWAŻNIEJSZA RDW
Wszystkie sektory gospodarcze muszą być zaangażowane w realizację tego planu. Ostateczna wersja harmonogramu i programu aktualizacji ma być gotowa do pierwszego kwartału 2013 r. Projekty kolejnej aktualizacji planów gospodarowania wodami dorzeczy oraz programu wodno-ściekowego na następny okres powstaną do końca 2015 r., a więc już w czasie, kiedy Ramowa Dyrektywa Wodna ma być w pełni wdrożona. Zdaniem Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej sama sprawozdawczość nie jest decydująca przy ubieganiu się o dofinansowanie projektów wodnych z programów operacyjnych Unii Europejskiej. „Niezmiernie istotne jest jednak wdrożenie rozwiązań formalnoprawnych i respektowanie ich przez wszystkie sektory (podmioty, instytucje, przedsiębiorstwa itp.), których działalność w sposób bezpośredni lub pośredni wpływa na osiągnięcie do 2015 r. celów środowiskowych RDW”.

Aby te cele osiągnąć, należy „minimalizować presję” gospodarczą na wody oraz ekosystemy zależne od wód. Niewłaściwa (z tego punktu widzenia) lokalizacja i wykonanie inwestycji, niewłaściwe prowadzenie gospodarki nawozami w gospodarstwach rolnych utrudniać będą osiąganie celów środowiskowych RDW, a więc nie wpłyną pozytywnie na zjawiska eutrofizacji wód w Polsce.

POPRZECZKA CORAZ WYŻEJ
W gospodarce komunalnej jest planowana zmiana dotychczasowego założenia 75% redukcji azotu i fosforu w stosunku do ładunku dopływającego do oczyszczalni (Dyrektywa 91/271/EWG) na zapewnienie oczyszczania ścieków z podwyższonym standardem usuwania biogenów w aglomeracjach powyżej 10 tys. mieszkańców (wg innego punktu tej Dyrektywy). Wszystkie oczyszczalnie w aglomeracjach powyżej 10 tys. muszą wprowadzić podwyższone usuwanie biogenów. Nie jest wykluczone, że to „podwyższone usuwanie biogenów” zostanie rozciągnięte na resztę kraju. W celu osiągnięcia „dobrego stanu” wód i ograniczenia presji rolniczej na wody jest niezbędna realizacja wszystkich inwestycji, o których mowa w art. 47 Ustawy Prawo Wodne oraz w tzw. Dyrektywie Azotanowej 91/676/EWG.

<ram>Wynika z tego jasno, że gospodarka wodna w Polsce została podporządkowana przede wszystkim celom środowiskowym. Żadne inwestycje, także przeciwpowodziowe, nie mogą wejść z nimi w kolizję.

Co więcej: poziom oczyszczania ma być stale podnoszony; poprzeczka jest coraz wyżej, podobnie jak to ma miejsce w przypadku emisji atmosferycznych. Wobec tego może się szybko okazać, że oczyszczalnie, które budowano od początku lat 90. już wkrótce trzeba będzie modernizować.

GÓRĄ EKOLODZY
Konsultacje społeczne nad harmonogramem i programem aktualizacji obecnej perspektywy planowania gospodarki wodnej zostały zakończone w lutym 2012 r. Ich efekty przedstawiono w trakcie V Forum Wodnego. Ankieta „społeczna” objęła grupy docelowe z: administracji rządowej i samorządowej, przemysłu, rolnictwa (z rybactwem i turystyką), organizacji ekologicznych, instytucji naukowych. Okazało się, że każda z tych grup definiuje cele „gospodarki wodnej” zupełnie inaczej, po prostu zgodnie ze swoimi interesami! Ponadto za główny problem (statystycznie biorąc) uznano jakość wód i zanieczyszczenia, co oczywiście jest zrozumiałe, gdyż wszystkie te grupy przede wszystkim chcą korzystać z dostępu do jak największej ilości czystej wody zarówno powierzchniowej, jak i podziemnej. To jest warunek ich codziennego funkcjonowania.

Inne aspekty gospodarki wodnej nie mają tego „codziennego” znaczenia. Ale czy to znaczy, że są w ogóle mniej ważne? Jest to przykład błędnych wniosków, do jakich prowadzić mogą „konsultacje społeczne”. Taki ich wynik, wsparty Ramową Dyrektywą, Dyrektywą Azotanową i innymi, zepchnie na dalszy plan inwestycje przeciwpowodziowe, żeglugowe, energetyczne, turystyczne itd.

NIE JESTEŚMY SAMI
Z punktu widzenia dbałości o jakość wód położenie Polski w Europie jest słabe i wymaga bardzo intensywnych pertraktacji międzynarodowych. Stan dorzecza Wisły w dużym stopniu zależy od gospodarki wodnej za wschodnią granicą (głównie na Białorusi). W jeszcze większym stopniu stan dorzecza Odry zależy od niemieckiej gospodarki wodnej. Z kolei Polska nie ma praktycznie wpływu na stan wód w innych państwach; tylko bardzo niewielkie skrawki dorzeczy Ueckeru, Jarftu, Świeżej, Pregoły, Niemna, Łaby, Dunaju i Dniestru znajdują się na naszym terenie.

Zdaniem Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej współpraca z Niemcami w ramach Międzynarodowej Komisji Ochrony Odry przed Zanieczyszczeniem „przebiega sprawnie, bezproblemowo i zgodnie z ustalonymi wytycznymi. Strona niemiecka zawsze terminowo wywiązuje się z przyjętych zadań i zobowiązań”. W ramach tej Komisji (należą do niej również Czechy) opracowano także „Międzynarodowy Plan Ostrzegawczo-Alarmowy” i „Program działań przeciwpowodziowych w dorzeczu Odry” oraz monitoring wdrażania tego programu. Kontrowersje wynikłe w trakcie katastrofalnych zdarzeń powodziowych w 2010 r. zostały usunięte. Tak twierdzi KZGW.

Nieco gorsza jest perspektywa współpracy żeglugowej; w trakcie czerwcowego spotkania p.o. prezesa KZGW Janusza Wiśniewskiego z przedstawicielami niemieckiej administracji żeglugowej w Berlinie strona niemiecka poinformowała o znacznych redukcjach planów inwestycyjnych po swojej stronie. Już zredukowano administrację wodną w Niemczech Wschodnich z 20 tys. do 15 tys. osób, zrezygnowano z dostosowania dalszych odcinków dróg wodnych dla statków morsko-rzecznych oraz z parametrów podwyższających klasę żeglugi na Przekopie Klucz-Ustowo i wycofano się z udziału w bagrowaniu jeziora Dąbie. Wobec kryzysu finansowego w Europie plany inwestycyjne związane z wodą muszą ulegać ograniczeniom.

Na wodach granicznych między Polską a Białorusią i Ukrainą działa Program Współpracy Transgranicznej 2007-13, dotyczący głównie prac przeciwpowodziowych oraz ochrony przed zanieczyszczeniami. Jak poinformowano w trakcie czerwcowego spotkania Polska-Ukraina, nie wystąpiły w 2011 r. na wodach granicznych „zanieczyszczenia nadzwyczajne”, a ustalone wcześniej udrożnienia przepływów na wodach granicznych zostały obustronnie zrealizowane. Wymagania dyrektyw europejskich są przedkładane stronie ukraińskiej i białoruskiej, ale strony te nie są zobowiązane do ich przestrzegania.

Wniosek jest taki, że nie należy oczekiwać ze strony państw sąsiednich istotnego wsparcia przy inwestycjach, zwłaszcza poprawiających jakość wód oraz żeglugowych na wodach wspólnych.

Natomiast europejski „klimat” dla inwestycji infrastrukturalnych zwiększających aktywne gospodarcze wykorzystanie wód powierzchniowych i gruntowych w ostatnich latach nie jest zbyt gorący. Wydaje się, że we współczesnych wyobrażeniach „dobry stan” wód oznacza stan pierwotny. Ale stan pierwotny oznacza też zagrożenia powodziowe, utrudnienia w rolnictwie i komunikacji, utracone korzyści z żeglugi. Czy warto się na to decydować?

Zygmunt Jazukiewicz