Ciechanowiec ze swym Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka ma swych gorących orędowników. Nie zdarza się, aby turyści nie zatrzymali się w tym leżącym na trasie do Białowieży mieście.

Gdyby było inaczej, skąd wzięliby się – rocznie w liczbie ponad 60 tys. - goście w tutejszym Mazowiecko-Podlaskim Skansenie? Faktycznie. Można nawet mówić o modzie na Ciechanowiec i jego muzeum. Pobyt w Muzeum Rolnictwa to nie tylko chwila wytchnienia od wielkomiejskiego zgiełku, ale i cenna, bo na wskroś autentyczna lekcja historii i… właściwie pojętego patriotyzmu.

PRZEDZIELONY NURCEM
Meandry historii tego niewielkiego grodu stanowią mazowiecko-podlaską kwintesencję polskości, jaka mogła być stworzona tylko i wyłącznie na przecięciu różnych kultur i religii, miejsca egzystencji kilku narodów, gdzie (najczęściej bardzo zgodnie) żyli razem Polacy, Żydzi, Białorusini, Niemcy, Rosjanie. Tu tworzyły się wartości, jakich przecenić się nie da.

 

 

 

 

Czesław Waszkiewicz odbiera dyplom i medal Honorowego Obywatlea Ciechanowca z rąk Mirosławy Reczko, burmistrza miasta.

Pod koniec XIX w. Ciechanowiec słynął z warsztatów rzemieślniczych, głównie żydowskich. W dobie rozbiorów, przedzielony na dwie części Nurcem, stał się miastem pogranicza. Tu wzdłuż Nurca przebiegała granica między Królestwem Polskim a Cesarstwem Rosyjskim (podczas pierwszego rozbioru cały Ciechanowiec był pod zaborem pruskim). Starsza część miasta z cerkwią, dawną synagogą i kościołem znajduje się na lewym brzegu. Na rynku do czasów okupacji hitlerowskiej stał pomnik ks. Krzysztofa Kluka. Kiedy naziści chcieli go zniszczyć, mieszkańcy przenieśli pomnik księdza na teren przykościelny, gdzie znajduje się do dzisiaj.

KRAJOWI UŻYTECZNY
W 1779 r. ks. Krzysztof Kluk pisał: Zyski z rolnictwa najgodziwsze i trwałe są. Któż nie widzi, pospolite inne starania, albo są niebezpieczne, albo są szkodliwe (…) tego wszystkiego nie ma rolnictwo, bo narodowi ludzkiemu przynosi pożytek i wygodę…

 

 

 

 

 

Dorota Łapiak ,dyrektor muzeum

 

 

 

 

 

 

 

Anna Wiśniewska, zastępca dyrektora muzeum

Prof. Zbigniew J. Wójcik ma rację, kiedy stwierdza, że w dziejach polskiego pisarstwa przyrodniczo-gospodarskiego twórczość ks. K. Kluka jest ewenementem. Był on autorem podręczników: „Botanika dla szkół narodowych” (1785) oraz „Zoologia, czyli zwierzętopismo dla szkół narodowych” (1789). W latach 1786-88 wydał trzy tomy „Dykcjonarza roślinnego”. Po ukazaniu się drukiem pierwszego tomu został doktorem nauk wyzwolonych i filozofii Szkoły Głównej w Wilnie. Zakres badań ks. Kluka obejmował botanikę, zoologię, a także farmaceutykę naturalną.

Za zasługi dla polskiej nauki został uhonorowany przez króla Stanisława Augusta medalem „Merentibus”.

W SKANSENIE I PAŁACU
Po prawej stronie Nurca znajduje się tonące w zieleni Muzeum Rolnictwa im. ks. K. Kluka. - Myliłby się ten, kto sądzi, że Muzeum Rolnictwa mieści się wyłącznie w dawnym pałacu w Ciechanowcu-Nowodworach. Obejmuje blisko dwudziestohektarową byłą posiadłość rodziny Starzeńskich i posiada ponadto cztery obiekty zamiejscowe - mówi dyrektor placówki, mgr Dorota Łapiak. I żartobliwie dodaje – na zwiedzenie u nas trzeba przeznaczyć co najmniej kilku godzin, a co bardziej skrupulatnym zwiedzającym może i całego dnia braknąć. I pani dyrektor miała rację! Zabrakło!

Przewodniczący Rady Muzeum, prof. dr hab. inż. Czesław Waszkiewicz informuje: Muzeum obejmuje zespół pałacowy, 47 zabytkowych obiektów architektury drewnianej z pełnym wyposażeniem wnętrz oraz park z ponad 100 gatunkami drzew i krzewów, w tym 19 pomników przyrody. Zbiory są doprawdy niebagatelne. Liczą ponad 28 tys. eksponatów, prezentowanych na 41 stałych ekspozycjach. Tu dodać się godzi, że sam prof. Czesław Waszkiewicz przekazał do muzeum bardzo wiele cennych eksponatów, a długa lista darczyńców, którzy ofiarowali zabytkowe przedmioty, świadczy zarówno o dużej hojności, ale i świadomości niezbędności funkcjonowania takiego ośrodka kulturotwórczego w regionie. Bez ogromnej pasji i zaangażowania społeczników z Towarzystwa Miłośników Ciechanowca idea pomysłodawców muzeum, mgr. historii sztuki Kazimierza Uszyńskiego i lekarza medycyny Pawła Olszewskiego, byłaby niezwykle trudna do urzeczywistnienia.

NIE TYLKO PER PEDES

Na zwiedzanie muzeum udałem się z kustoszem mgr. inż. Markiem Wiśniewskim, kierownikiem działu Techniki Rolniczej, który okazał się znakomitym cicerone. Okazało się, że tak naprawdę nie jest to jedno muzeum, ale z uwagi na specyfikę i liczbę eksponatów niektóre stałe ekspozycje usytuowane w innym miejscu mogłyby funkcjonować z powodzeniem jako autonomiczne muzea: Weterynarii, Farmacji, Leśne, Pisanki, Chleba, Maszyn i Urządzeń Rolniczych etc. Jednocześnie, co jest bardzo ważne, w tej placówce o charakterze naukowym i spełniającej charakter instytucji kultury udało się pokazać – w przekroju historycznym - wszystkiej rodzaje aktywności ludzkiej (różne rodzaje pracy, oświata, życie rodzinne, wiara, ochrona zdrowia, rozrywka, muzyka) ludzi z terenów pogranicza mazowiecko-podlaskiego. Jest też stała ekspozycja poświęcona patronowi muzeum, ks. K. Klukowi, oraz kolekcja minerałów, która może stać się zaczątkiem modnych przed wiekami „gabinetów osobliwości”.

 

 

 

 

 

Szefowa Muzeum Rolnictwa na czele kawalkady ciągówek i traktorów podczas otwarcia imprezy plenerowej

Oczywiście ciechanowiecka placówka ma merytoryczny podział na działy: oświatowo-promocyjny; historyczno-artystyczny; etnograficzny; techniki rolniczej; historii uprawy roślin gospodarskich; tradycji zielarskich; weterynarii; historii chowu i hodowli zwierząt gospodarskich. Kierująca nim mgr inż. Anna Wiśniewska, zastępca dyrektora muzeum przypomina, że w tym dziale muzealnicy nie tylko gromadzą muzealia i prezentują je na ekspozycjach. Hodują też zwierzęta. Są wśród nich konie, w tym kucyki, osiołki, owieczki, ptactwo domowe, włącznie z ptasią arystokracją, czyli pawiami. W stawie nie tylko pływają ryby, ale są też i raki. Na grządkach rosną rośliny lecznicze. W młynie mieli się mąkę, a i chleb można tu oczywiście upiec. Te atrakcje dodatkowo przyciągają turystów. Jest to bowiem skansen, który żyje. Uprawia się tu rośliny lecznicze, przestrzegając zaleceń patrona muzeum. Można zaprzęgać konie do powozów, bryczek, wolantów, sań, uruchamiać lokomobile, ciągówki i traktory. Nic dziwnego, że filmowcy chętnie tu kręcą swoje filmy. Odbywa się wiele imprez plenerowych, na wiele z nich przyjeżdżają goście nie tylko z Polski, ale i zagranicy. Systematycznie organizowane są koncerty, spotkania autorskie, odczyty, lekcje muzealne dla młodzieży.

Prawdziwym hitem ekspozycyjnym okazały się przekazane przez Irenę i Jerzego Jasiuków zbiory pisanek, pochodzących z różnych zakątków globu. Pisaliśmy już o tym w „PT”, zatem tylko dodajmy, że od czasu urządzenia stałej wystawy przybyło ich drugie tyle (łącznie ponad 2 tys.).

Ta kolekcja, jak i wszystkie pozostałe są pod pieczołowitą opieką muzealników. Zbiory są przedmiotem naukowych opracowań. Ich autorami są muzealnicy z Ciechanowca. Studenci piszą tu prace dyplomowe, a praktyki studenckie w muzeum są już tradycją.

Podczas tegorocznych niedawnych obchodów złotego jubileuszu 50-lecia istnienia muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, którym patronował prezydent RP Bronisław Komorowski (też był gościem odwiedzających muzeum), uhonorowano wysokimi odznaczeniami. Kierująca muzeum od dziesięciu lat Dorota Łapiak odznaczona została Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a podczas uroczystej sesji Rady Miasta przyznano tytuł Honorowego Mieszkańca przewodniczącemu Rady Muzeum prof. Czesławowi Waszkiewiczowi. W dowód pamięci ciechanowieckiej społeczności dla nieżyjącego twórcy muzeum Kazimierza Uszyńskiego jego Imieniem nazwaną ulicę w Ciechanowcu.

Muzeum w Ciechanowcu jest miejscem, gdzie można wiele zobaczyć, ale i wiele się nauczyć i oczywiście odpocząć. Trudno nie poddać się urokowi dawnej drewnianej architektury i nie być pełnym podziwu dla mistrzowskiego kunsztu wiejskich cieśli. Jeszcze trwają prace związane z restauracją zabytkowego kościółka wiejskiego z Bogut-Pianek, a już pani dyrektor otrzymuje zapytania: czy będziemy mogli brać tu ślub? Tylko pozazdrościć takiej popularności. Jeśli Państwo nie wybrali jeszcze miejsca na dłuższy lub krótszy wakacyjny wypoczynek, wybór muzeum w Ciechanowcu będzie bez wątpienia trafny.

Marek Bielski