Granica między ostatnim wiosennym znakiem Bliźniąt i pierwszym letnim – Ra-ka, to najwyższy punkt ekliptyki, czyli trasy rocznej wędrówki Słońca na tle gwiazd. Dla-tego na północnej półkuli Ziemi właśnie tego dnia nasza dzienna gwiazda wznosi się najwyżej ponad hory¬zont i najdłużej wędruje po dziennym niebie. Punkt letniego przesi-lenia, czyli punkt Raka, położony jest niemal dokładnie na granicy zimowych gwiazdo-zbiorów Byka i Bliźniąt. Nie, to nie pomyłka, bo wprawdzie właśnie te konstelacje najle-piej i najdłużej widoczne są na zimowym niebie, to gdy wędruje przez nie Słońce, to z kolei ono najdłużej i najwyżej gości na naszym niebie, letnim niebie.

Choć astronomiczne pory roku nie mają jednakowej długości: najdłuższe jest lato naj-krótsza zima, to w ciągu każdej z nich Słońce ma do przebycia dokładnie 90o. Wynika to z niejednostajnej prędkości ruchu orbitalnego Ziemi, co z kolei jest skutkiem eliptyczno-ści ziemskiej orbity. Słońce należy do najszybszych biegaczy na międzygwiezdnej bież-ni. W przybliżeniu dorównują mu dwie planety wewnętrzne, Merkury i Wenus. Zwłaszcza „tańczący” wokół Słońca, nieodstępujący go dalej niż na 28°, Merkury, każdego roku wykonując 3 charakterystyczne pętle, w sumie pokonuje znacznie większy dystans. We-nus kreśli takie hołubce średnio raz na półtora roku i, gdy przez cały rok spokojnie przemierza zodiak, potrafi przebiec nawet niemal 400o na tle gwiazd. Znacznie już po-wolniejszy Mars rocznie pokonuje już tylko 6-8 znaków zodiaku, średnio co drugi rok za-kreślając planetarną pętlę. W przypadku Jowisza i Saturna to już tylko około jednego znaku, corocznie z pętlą, zaś prawdziwi maruderzy – Uran i Neptun poruszają się wręcz w żółwim tempie, przez kilka lat w każdym ze znaków zodiaku, po zapętlonym torze „błądząc” na tle jednego zodiakalnego gwiazdozbioru.

Popatrzmy, jak wygląda to tylko w ciągu tegorocznego lata. Słowo „popatrzmy” jest tu tym bardziej uzasadnione, że korzystny w najbliższych miesiącach układ planet pozwoli obserwować wszystkie z nich. Letnie trasy wszystkich jasnych planet mieszczą się w jednej połowie firmamentu, w 6 znakach zodiaku: od Bliźniąt do Skorpiona, lub – co ła-twiejsze dla wyobrażenia – na tle gwiazdozbiorów zimowych i wiosennych: od konstela-cji Byka do Wagi. O 2 i 3 znaki zodiaku za nimi, na tle gwiazdozbiorów Ryb i Wodnika odnajdziemy również niewidoczne gołym okiem najdalsze planety, Uran i Neptun.

Merkury rozpoczynając lato w Bliźniętach poniżej Kastora i Polluksa, najjaśniejszych gwiazd konstelacji, w drugiej połowie lipca kreśli zamaszystą pętlę w samym środku Ra-ka, poniżej słynnej gromady gwiazd Praesepe (Żłóbek). Po wydostaniu się na prostą, w sierpniu ma szanse być dostrzeżony na porannym niebie, w środku miesiąca wschodząc do 100 minut przed Słońcem, również dzięki dużej w tych dniach jego jasności. W końcu lata, już niewidoczny, dotrze niemal do centrum gwiazdozbioru Panny.

Wenus, na przełomie wiosny i lata kończy swoją pętlę w samym środku konstelacji By-ka, już wschodząc blisko dwie godziny przed Słońcem i szybko zwiększając swój blask po czerwcowej koniunkcji ze Słońcem, skutkującej efektownym tranzytem. Była to jedna z rzadkich okazji obserwacji przez wielkie teleskopy otoczki gęstej atmosfery Wenus (fot.). Przez resztę lata biegnąc po prostej, Wenus dotrze aż do granicy Raka z Lwem, widoczna już przez cztery godziny, niemal do wschodu Słońca.

Mars, w połowie kwietnia wyzwoliwszy się z pętli na tle Lwa, latem ma do pokonania prosty już odcinek swej gwiezdnej trasy, przebiegający przez cały gwiazdozbiór Panny i połowę Wagi. Wszystko to przy zmierzającej do minimum jasności, wystarczającej jed-nak, by bez trudu dostrzec go jeszcze w pierwszych godzinach nocy nad zachodnim ho-ryzontem, zwłaszcza w pierwszej połowie lata.

Jowisz i Saturn od dłuższego już czasu „wymieniają się” na niebie, niczym w biegu szta-fetowym. W miejsce coraz wcześniej zachodzącego wieczorami Saturna, widocznego jednak nawet w końcu lata w samym środku gwiazdozbioru Panny, kilka stopni ponad najjaśniejsza jej gwiazdą – Kłosem (Spika), w niespełna 2 godziny później wschodzi Jo-wisz, w końcu lata widoczny już przez 3/4 nocy, wędrujący wysoko ponad głową Byka, od Plejad aż do połowy jego rogów.

Dla ciekawych wyglądu Urana i Neptuna, dysponujących jednak przynajmniej lornetką, też jest dobra wiadomość. Od paru już lat właśnie latem (tym razem w końcu sierpnia) przypada opozycja Neptuna, z widocznością przez całą noc. Teoretycznie dostrzegalny nawet gołym okiem Uran znajdzie się w opozycji w końcu września, pod koniec lata bę-dzie więc już gościł na niebie przez niemal całą 12-godzinną noc.

Zdecydowanie najszybszym biegaczem jest Księżyc, każdego miesiąca wykonujący nieco ponad jeden obieg pasa zodiaku, regularnie wizytujący wszystkie spokojniej bie-gnące planety. Skutkuje to niekiedy dużymi zbliżeniami na niebie (koniunkcjami) nasze-go naturalnego satelity z planetami. Rzadko zdarza się, by znacznie bliższy Ziemi Księ-życ zasłonił którąś z planet. Tego lata jednak koniunkcje Księżyca z Jowiszem będą szczególnie bliskie, poniżej 0,6°, co 15 lipca tuż przed świtem zaowocuje 40-minutowym zakryciem planety przez oświetloną w 15% tarczę zmierzającego do nowiu Księżyca.

Oby letnia pogoda pozwoliła nam cieszyć się rozgwieżdżonym nocnym niebem, na któ-rym będziemy obserwować swoiste lekkoatletyczne planetarne igrzyska.

Jan Desselberger