Duet felietonistów   M..Sobczak i A.Szpak przypomniał niedawno w tyg. Angora fragment poezji śpiewanej  Jacka Kleyffa z czasów wczesnego Gierka , taki mianowicie:- „ W telewizji czterej znawcy /Od nawozów i od świata/ Orzekają, co się zdarzy/ W Gwatemali za trzy lata/ Masy pracujące stracą/ Gdy realna płaca spadnie/ Gwatemala nie dostrzega/ Że elita władzy kradnie…” Przytaczam powyższy fragment na świadectwo ,  jak żywotna jest dobra poezja. Minęły lata i ekipy, priorytety i ustroje, a wiersz pozostał aktualny, choć oczywiście   inni są dziś  znawcy i tematy.

Tej wiosny  przedmiotem  rozważań znawców w telewizji było  przede wszystkim to, co zdarzy się w przyszłości na polu emerytur . Może niektórych dziwić, że takie właśnie mamy zmartwienia odległe, ale nasza myśl zawsze uwielbiała długie dystanse.    Odkrycia naukowe, dla przykładu,  jeśli się nam zdarzały w ostatnich dziesięcioleciach to  dotyczyły głównie rejonów odległych o  miliony lat świetlnych. Największe, w istocie,  co udało się odkryć naszej nauce na ziemi, to piknik naukowy.

Zresztą także w innych dziedzinach twórczości wydaje się istnieć pewien związek między wielkością dokonań, a odległością. Swego czasu pewien krytyk muzyczny  zwrócił np. uwagę , że  polskie piosenkarki tym większe na świecie odnoszą  sukcesy, im dalej wyjadą. Kto wie, czy największą wadą reformy emerytalnej z 1999 roku, do której tak niechętnie nawiązują dziś znawcy problemu, nie był właśnie  zbyt krótki horyzont czasowy. Ludzie jeszcze nie zdążyli zapomnieć obietnic, a już przyszła pora rozrachunków   i  okazuje się (poinformował o tym Sejm wiceminister pracy, Marek Bucior), że średnia emerytura z drugiego filaru wyniosła w ub.roku niecałe sto złotych, a wynagrodzenie za zarządzanie środkami  w OFE – przeszło 981 mln zł. O odpoczynku pod palmami może w świetle tych faktów  mówić polska telewizja, jak o samochodach na placu Czerwonym niezapomniane radio Jerewań.

Zważywszy  co tamta  reforma dała  emerytom, a co zarządzającym  łatwiej  zrozumieć dlaczego również obecnie dyskutowana reforma w większym stopniu rozpala namiętności żyjących z zarządzania, niż  z emerytur.  Ci, jeśli protestują  to bardziej dlatego, że zostali wciągnięci do  gry, niż z rzeczywistego przekonania. W odróżnieniu bowiem od umysłu analitycznego, umysł  trzeźwy mniej dziś  zaprząta pytanie ile,  a bardziej  gdzie będziemy w przyszłości pracować. Widać wszak gołym okiem, że sytuacja na rynku pracy przypomina nieco sytuację na kolei-  zwija się coraz bardziej w wyniku. dalszego doskonalenie. Tak jak kolej konsekwentnie ociosywana ze struktur  nierentownych  zdąża w kierunku zera, tak również rynek pracy zda się zmierzać w tamtym kierunku. Dwa miliony na emigracji za chlebem, dwa miliony bezrobotnych, dwa miliony bezczynnych na wsi, wyrzuconych na margines przez postęp agrarny…a w telewizji znawcy zafrasowani deficytem rąk za lat czterdzieści.
Mnie martwi  perspektywy całkiem inny wymiar. Mamy oto na rynku coraz mocniejsze dowody globalizacji, coraz większa  liczba wyrobów renomowanych firm światowych nosi na opakowaniu  dyskretny napis Made in China.  Przestają być barierą granice, spada znaczenie kosztów transportu, informatyka…, edukacja…wszystko to sprawia, że zasoby sił wytwórczych- jak się mówiło niegdyś- rosną jak na drożdżach. Azja rzuca na światowy rynek pracy miliardy nowych rąk – sprawnych i tanich. Świat naprawdę staje się zwolna jednością,  spójnym organizmem w którym zaczyna dochodzić do głosu specjalizacja. Można już dziś wskazać z dużą dozą prawdopodobieństwa gdzie będzie  tego świata głowa (  najsilniejsza  nauka), gdzie kieszeń (banki)  gdzie  ręce,…nie sposób natomiast wskazać, gdzie będzie nasze miejsce. Nie mamy ani mocnej nauki, ani sprawnej organizacji, ani konkurencyjnych rąk… Jeśli na coś mogą  ewentualnie liczyć nasi  emeryci  to bardziej na gaz łupkowy niż demografię.

hen