Brzoza. Nasza Brzoza. A nawet żartobliwie i pieszczotliwie – Nasza Brzózka. Czas, kiedy pracowaliśmy z Nią w Przeglądzie Technicznym był okresem tzw. burzy i naporu. Koniec lat 80. i początek 90., lata gwałtownych przemian ustrojowych i społecznych, były dla dziennikarzy fascynujące i bardzo pracowite. Brzoza, z wykształcenia filolog – jako jeden z sekretarzy redakcji - trzymała w ryzach nasze teksty. Nietypowo, nie beształa za błędy językowe; miała inny sposób, stosowny do Jej wielkiego poczucia humoru - często przytaczała anegdoty „a propos”. A miała przy tym – jak każdy chyba filolog - kwiecisty język... Jednak nawet kiedy używała słowa nieparlamentarnego – brzmiało literacko.

Jej otwartość na ludzi, łatwość nawiązywania kontaktów, inwencja, lekkie pióro, elokwencja, sprawiły, że szybko zamieniła „stołek” redaktora na dziennikarza, a początkowo – oba te zawody pełniła wymiennie. Jej ulubionym zajęciem było wyszukiwanie ludzi nietuzinkowych, o ciekawych zainteresowaniach, entuzjastów. W znajdowaniu takich oryginałów pomagała Jej niebywała spostrzegawczość, umiejętność dostrzeżenia tego, czego nikt nie widział. Ten talent wykorzystywała w całej swojej pracy zawodowej – także po odejściu z Przeglądu Technicznego, kiedy objęła funkcję redaktora naczelnego samorządowego pisma Woli - Kuriera Wolskiego. Sama będąc wolanką, dokumentowała zawodowo dzieje tej dzielnicy Warszawy, odkrywając pomosty między dawnymi a nowymi laty, dbając o zachowanie tego, co nazywamy dziedzictwem kulturowym, a co szybko ulegało zniszczeniu.

Błyskotliwa, erudytka, perfekcyjna i rzetelna w swojej pracy – i dziennikarskiej, i redaktorskiej - a przy tym niezwykle pracowita; zostawiła we wszystkich redakcjach, gdzie ją losy rzuciły, owoce dobrej roboty. Ale i pamięć osobowości nietuzinkowej, barwnej, czułej na pure nonsense, które to cechy sprawiały, że wszędzie „robiła za duszę towarzystwa”.
O chorobie dowiedziała się 1,5 roku temu. Mimo jej wielkiej witalności i apetytu na życie – nie udało się Jej z nią wygrać. Spieszyła się, żeby choć najbliższym przekazać to, co odejdzie wraz z nią, a co uważała za ważne. Pisała książkę o smakach życia, żeby ocalić dla nich tę cząstkę siebie, której i Jej przyjaciołom będzie brakować. Owych smaków a la Brzoza...

Anna Leszkowska

Zdjęcie: Emilia Filak-Niedźwiedzka