Kwestionariusz wynalazczyni, czyli czym pachnie frezja

Dr inż., adiunkt w Katedrze Chemii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Dawno temu o wyborze chemii zadecydował przypadek i... ambicja. Zawsze najbardziej lubiła te „mało dziewczyńskie” przedmioty – matematykę, fizykę, chemię. Jednak wybierając szkołę średnią, wymyśliła sobie, że w przyszłości będzie zdawać na germanistykę. Trafiła do liceum z programem autorskim, gdzie nauczyciele zdołali nawet urodzonym humanistom zaszczepić ciekawość świata i miłość do przedmiotów ścisłych. Prowadzone w małych grupach lekcje były popularnonaukowymi zajęciami, podczas których nauczyciele nie tylko przerabiali szkolny materiał, ale przede wszystkim zwracali uwagę na związek przedmiotu z otaczającym uczniów światem.

Myślała o medycynie, jednak w końcu po maturze zdecydowała się na chemię na Politechnice Wrocławskiej. Bo matematykę znała świetnie, fizykę umiała doskonale, gorzej było właśnie z chemią. Było to wyzwanie, które sprawiło, że studia stały czasem poszukiwań. Aż urzekła ją chemia organiczna, a właściwie chemia związków zapachowych, której poświęciła pracę magisterską. Po ukończeniu studiów była na stażu w międzynarodowym koncernie Firmenich, który zajmuje się zapachami i aromatami spożywczymi. Poznała praktyczne, przemysłowe zastosowanie związków zapachowych w produktach codziennego użytku, takich jak soki, jogurty, a także perfumy. Podczas stażu uczyła się również rozpoznawania nut zapachowych – w trakcie specjalistycznego szkolenia okazało się, że ma do tego duże predyspozycje, co potwierdziły skomplikowane testy wykonane w Firmenich.
Ukończyła także studium podyplomowe z kosmetologii na Politechnice Łódzkiej i Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Kosmetologia jest dziedziną wiedzy zajmującą się zastosowaniem związków chemicznych w kosmetyce i jest ściśle powiązana z chemią organiczną oraz chemią zapachów. Najciekawszym elementem tych studiów była dla niej właśnie sensoryka.

Dzisiaj zajmuje się biokatalizą, syntezą związków zapachowych, badaniem składu olejków eterycznych. Bada korelacje między strukturą związków a ich zapachem.

Najważniejsze osiągnięcie to rozdział II-rzędowych cyklicznych alkoholi aliliowych z zastosowaniem lipaz.

Do tej pory nikomu na świecie (a przynajmniej nie ma o tym żadnej informacji w literaturze naukowej) nie udało się rozdzielić na skalę preparatywną cyklicznych alkoholi allilowych z grupą gem-dimetylową na drodze biokatalizy. W wyniku tej reakcji otrzymuje związki z bardzo dużą czystością optyczną (ponad 98% „właściwego” enancjomeru), które wykorzystuje się jako substraty do syntezy związków zapachowych. Ta optyczna czystość jest bardzo ważna, ponieważ jedna struktura optyczna tego samego związku może np. mieć zapach gruszki, podczas gdy jej lustrzane odbicie jest zupełnie bezwonne.

Droga do wdrożenia. Stworzyła kolekcję ponad stu czystych związków o pięknych zapachach, na które powinien czekać przemysł spożywczy, perfumeryjny. Cóż z tego, że pięknymi owocowymi zapachami można by perfumować niektóre leki, np. syropy, skoro zainteresowanie przemysłu jest nikłe. Duże koncerny otrzymują z centrali gotowe mieszanki zapachowe, polskie firmy uznały, że taniej kupić gotowy zapach za granicą niż zapłacić na niezbędne badania toksykologiczne. Uczelni również nie stać na przeprowadzenie tego rodzaju badań. Marzy, żeby jej praca znalazła praktyczne zastosowanie, a na razie jej zapachy znajdują się w światowej bazie Leffingwell. Wiele z tych związków jest chronionych patentem.

Inne prace też są ważne. Niedawno wróciła z urlopu macierzyńskiego z nowym pomysłem - postanowiła pracować nad serią nowych związków zapachowych, które będą miały właściwości deterentne w stosunku do szkodników zbożowych. Czyli – zamierza tak zmodyfikować naturalnie występujące w przyrodzie związki, by nawet ich niewielki, niewyczuwalny dla ludzi dodatek odebrał apetyt na mąkę wołkom zbożowym. Takie odstraszacze będą mieć wiele zalet – nietoksyczne, niedrogie, nieskomplikowane w produkcji, nieszkodliwe dla ludzi. I jedną wadę – trzeba znaleźć pieniądze na przeprowadzenie wymaganych badań toksykologicznych zgodnie z dyrektywą REACH.

Patenty, liczby, publikacje. Autorka 21 patentów, kilkudziesięciu kolejnych zgłoszeń patentowych oraz 11 publikacji w czasopismach naukowych.

Najważniejsza nagroda przychodzi po długich godzinach spędzonych w laboratorium, po wielu nieudanych próbach, kiedy w końcu pojawi się piękny zapach. Najładniejszy zapach, jaki do tej pory stworzyła, pachnie frezją.

Kobiecie jest trudniej? Łatwiej? W tym roku urodziła drugiego synka Krzysia. Kiedy urodził się 6-letni dzisiaj Wiktor, miała wsparcie rodziców, teraz bardzo pomagają jej teściowie. Dzieci wymagają dużo opieki i czasu. Niełatwo pogodzić rolę matki i naukowca. Właściwie gdyby nie pomoc rodziców i teściów, chyba w ogóle nie byłoby to możliwe.
Trudno jest też, kiedy dzieci są malutkie, wyjechać na wymagany od pracowników po doktoracie zagraniczny staż. Chętnie wyjedzie na pół roku czy rok, lecz może jeszcze nie w tym momencie swojego życia.

Wraca do domu i... Przygotuje obiad, kolację, położy dzieci spać. Siada do pracy przy komputerze.
Słucha muzyki z lat 80., ogląda filmy s-f. Na studiach uwielbiała zdobywać szczyty górskie, teraz jej marzenie o wakacjach jest takie, żeby mąż miał dwa tygodnie wolnego i mogli spędzić ten czas razem.

Często zagląda do perfumerii. Zapachy lubi, lecz nie jest im wierna. Jest kobietą, która ma 10 rozpoczętych buteleczek wód toaletowych i perfumowanych i nosi je w zależności od chwili, nastroju. Na co dzień Versace Bright Cristal (odkryty zresztą przez męża), Davidoff Cool Water, gdy dzień jest rześki, na romantyczny letni wieczór Diorissimo, w czasie zimy i karnawału Gucci by Gucci... Poza tym ma kolekcję pięknych, acz całkowicie pozbawionych zapachu fiołków afrykańskich.

if