Kwestionariusz wynalazczyni, czyli władczyni pierścieni

Profesor dr hab. w Zakładzie Chemii Medycznej i Mikrobiologii, prodziekan ds. studenckich na Wydziale Chemicznym Politechniki Wrocławskiej.

Dawno temu, w domu rodzinnym o chemii mówiło się bardzo dużo. Ojciec, absolwent Politechniki Lwowskiej, objął stanowisko w jednej z wrocławskich fabryk chemicznych. Swoimi doświadczeniami z pracy dzielił się z domownikami i obudził w ten sposób w swoich dzieciach zapał do poszerzania wiedzy z zakresu techniki, również chemii. Jednak gdy przyszło do wyboru kierunku studiów, spotkała się ze stanowczym sprzeciwem rodziców: chemiczne studia są bardzo trudne, a chemia to nie jest zawód dla dziewczyny! Pewnym kompromisem była więc farmacja na Akademii Medycznej i pierwsza praca w Zakładzie Technologii Leków. A jednak to chemia była jej pisana. Najpierw obroniła doktorat z nauk chemicznych na Politechnice Wrocławskiej, później podjęła ostateczną decyzję: zrezygnowała z pracy na Wydziale Farmacji Akademii Medycznej, gdzie zajmowała się syntezą farmakologicznie czynnych pochodnych układów heterocyklicznych, i przeniosła się na Wydział Chemiczny Politechniki Wrocławskiej. Początkowo pracowała tam nad biotechnologiczną transformacją związków terpenowych.

Dzisiaj zajmuje się syntezą i elektrochemicznym charakterem nowych, symetrycznych układów heterocyklicznych - związków, które mogą znaleźć zastosowanie między innymi w elektronice molekularnej.

Największe osiągnięcie to pochodne związków heterocyklicznych, które można wykorzystać w konstrukcji wielowarstwowych biosensorów i detektorów chemicznych.

Niezwykle ważnym etapem w karierze naukowej było spotkanie z mistrzem, jedną z największych światowych sław w chemii heterocykli, profesorem Alanem Katritzkim. W latach 90. wyjechała na stypendium do znanego ośrodka naukowego, Centrum Chemii Heterocykli na Uniwersytecie w Gainesville. W grupie profesora A. R. Katritzkiego przez dwa lata pracowała nad syntezą bis-pirolilo-arenów-monomerów, prekursorów elektroprzewodzących polimerów. Później jeszcze dwukrotnie wyjeżdżała do Stanów Zjednoczonych, terminując jako visiting professor w zespole mistrza.
Współpracuje z prof. Rainerem Beckertem z Uniwersytetu w Jenie w zakresie heterocykli o właściwościach luminescencyjnych oraz w zakresie fizyko-chemii nadprzewodników z prof. Bartoszem Głowackim z Uniwersytetu w Cambridge, który chętnie przyjmuje jej najlepszych studentów na praktyki, staże, a także doktoraty.

Cóż tak fascynującego jest w związkach heterocyklicznych, które nie są przecież niczym wyjątkowym? Nie są ani bardziej złożone, ani bardziej egzotyczne od wielu innych związków chemicznych. Wręcz przeciwnie – to jeden z podstawowych elementów wśród substancji występujących w przyrodzie. Jest to szeroka klasa pierścieniowych związków chemicznych, w których cząsteczkach oprócz węgla i wodoru znajdują się również heteroatomy (atomy azotu, tlenu, siarki czy fosforu) wbudowane w struktury pierścieniowe. Jednak właśnie ta ich powszechność sprawia, że stają się swego rodzajem narzędziem, które pozwala badać, poznawać i klasyfikować niezliczone typy reakcji chemicznych.

Syntetyzowane nowe pochodne symetrycznych układów heterocyklicznych to związki, które mają ogromny potencjał aplikacyjny w optoelektronice, elektronice, sensoryce – weźmy np. wielowarstwowy sensor białkowy do wykrywania glukozy w roztworach wodnych. Opracowany w ramach grantu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju układ sensorowy można z powodzeniem wykorzystać w przemyśle spożywczym. Urządzenie składa się z części biologicznej, w której enzym zim- mobilizowany jest w cienkim filmie wytworzonym z pochodnych układów heterocyklicznych (2,8-bis(tiantreno)-N-heksadecylofenotiazyny) i części aparaturowej, która przetwarza sygnał odebrany przez element biologiczny. Biosensory można również stosować w optoelektronicznych urządzeniach diagnostycznych – do wykrywania glukozy lub alkoholu we krwi albo do pułapkowania białek enzymatycznych (szukania we krwi markerów różnych chorób). Opatentowała także biologiczny detektor do wykrywania fenolu i jego pochodnych w środowisku wodnym.

Droga do wdrożenia. Opracowywane przez nią biosensory są niezwykle czułe. Zdolność wykrywania nawet minimalnych stężeń to nie jedyna ich zaleta – nie są one aż tak kosztowne, a ponadto zachowują biologiczną aktywność przez wiele kolejnych cykli reakcyjnych, można je więc wykorzystywać wielokrotnie. Polski przemysł nie jest jednak nimi zainteresowany, gdyż – niestety – przedsiębiorstwa produkcyjne ciągle wolą powielać zagraniczne wzory patentowe niż inwestować w rozwój współpracy z rodzimymi uczelniami. Powodem są m.in. wysokie koszty wdrożeń technologicznych.

Patenty, liczby, publikacje. Jest autorką 45 patentów, wielu zgłoszeń patentowych i publikacji, rozdziałów w angielskojęzycznych książkach.

Kobiecie jest trudniej? Łatwiej? Nawet gdy kobieta jest inteligentna i niebrzydka, nie jest łatwo przedrzeć się przez „klan” solidaryzujących się ze sobą mężczyzn i niesolidarnych kobiet. Aczkolwiek ostatnio zaczyna się to zdecydowanie zmieniać, no i dobrze.

Wraca do domu i... - jak każda kobieta pracująca - zabiera się do gotowania (coś takiego jest w chemiczkach, że znakomicie znają się na kuchni). Podczas pobytu na stypendium w USA, pracując w wielonarodowościowym zespole prof. A. R. Katritzkiego nauczyła się nie tylko chemii, ale także poznała różne style życia, zwyczaje, kuchnie, smaki. Kocha dobre towarzystwo, jak trzeba - potrafi urządzić wystawne przyjęcia, a znajomość chemii i tego, co dobre, a co złe dla zdrowia, pomaga jej w doborze menu.
Bardzo lubi pływać, jeździć na nartach i na rowerze, w domu zawsze są psy i koty. Ma bardzo dobre relacje z młodzieżą, popularyzuje wiedzę nie tylko na uczelni – jej wykład podczas ostatniej edycji Dolnośląskiego Festiwalu Nauki o leczniczych właściwościach kamieni i kryształów, zdrowotnym wpływie odpowiednio dobranej biżuterii, cieszył się dużym zainteresowaniem. Ma córkę i dwóch maleńkich wnuków.

if