Kwestionariusz wynalazczyni, czyli o doskonalszych źródłach prądu,


Dr inż., adiunkt w Katedrze Chemii i Technologii Polimerów Wydziału Chemicznego Politechniki Warszawskiej.

Dawno temu zafascynowała się chemią za sprawą... szkolnej przyjaźni. Wcześniej interesowała ją raczej matematyka i literatura. Była już uczennicą pierwszej klasy znanego warszawskiego Liceum im. Stefana Batorego, a jej najlepsza przyjaciółka nie dostała się do tej szkoły i dziewczynki bardzo za sobą tęskniły. Koleżanka opowiadała, jakie w swoim technikum ma wspaniałe lekcje chemii. W końcu Ewa zrezygnowała z liceum, żeby przenieść się do technikum chemicznego. Nigdy nie żałowała tej nieoczekiwanej zmiany szkolnej ławki. Odnalazła się w chemii, zawodowo i - rodzinnie. W 1987 r. skończyła Wydział Chemiczny PW, z chemią związany jest jej mąż, absolwentką tego samego wydziału jest siostra męża, chemikami jest większość znajomych, tutaj też studiuje dziewczyna syna.

Dzisiaj zajmuje się otrzymywaniem polimerów oraz związków małocząsteczkowych, które znajdują zastosowanie jako elektrolity w źródłach energii, jak baterie, akumulatory lub ogniwa paliwowe.

Wynalazek życia – z pewnością jeszcze jest przed nią. To, co robi dzisiaj, jest tylko kolejnym schodkiem do góry na naukowej drodze, którą pokonuje od ponad 20 lat.

Oracowywane przez nią membrany, używane jako separator elektrod, mogą być elektrolitami w bateriach litowych, litowo-jonowych oraz litowo-polimerowych, bez których nie działałyby nasze telefony komórkowe, laptopy czy inne urządzenia elektroniczne. Dzięki nim baterie mogą być coraz mniejsze, coraz lżejsze, a przy tym dawać coraz więcej prądu. Baterie litowe dzięki swojej niewielkiej masie mogą stać także podstawowym źródłem energii dla samochodów elektrycznych i hybrydowych. Ponieważ polimery są elastyczne, z łatwością dają się zwijać, można tworzyć z nich baterie o dowolnym kształcie. Wprowadzenie elektrolitu, składającego się wyłącznie z polimerów, pozwala wyeliminować z baterii małocząsteczkowy rozpuszczalnik, który jest lotny i parując może przyczynić się do zapalenia się telefonu lub komputera.

W ramach grantu zamawianego zajmuje się syntezą nowych soli litowych, które mogą znaleźć zastosowanie w wysokosprawnych bateriach. Interesuje się jednym z największych przebojów chemicznych ostatnich lat, jakim są ciecze jonowe, charakteryzujące się m.in. niską lotnością i niepalnością.
Protonowo przewodzące membrany polimerowe znajdują zastosowanie przede wszystkim w ogniwach paliwowych. Inne, niezwykle atrakcyjne wykorzystanie tych membran kryje się w urządzeniach elektrochromowych – warstwami polimerowymi pokrywa się przeciwodblaskowe lusterka wsteczne i inteligentne szyby, które pod wpływem impulsu elektrycznego zmieniają swoją naturalną przejrzystość, przepuszczają mniej lub więcej światła.

Inne prace też są ważne. Kiedy przygotowywała doktorat, zaciekawiły ją fotorezysty – są to światłoczułe warstwy, które wykorzystuje się do odwzorowywania układów scalonych na płytce krzemu. Okazało się, iż otrzymywane przez nią polisulfony wykazują zdolność rozpadu do produktów gazowych pod wpływem naświetlania promieniowaniem w zakresie ultrafioletu. Zastosowanie polisulfonów pozwala zatem zastąpić w litografii strumień elektronów prostszą lampą UV. Rozwiązanie bardzo atrakcyjne dla przemysłu, tak się jednak złożyło, że wtedy, na początku lat 90. przemysł elektroniczny w Polsce zaczął upadać.

Droga do wdrożenia. W polskich realiach okazała się zbyt trudna. Nowymi źródłami prądu jest zainteresowany przemysł elektroniczny na całym świecie, tylko w Polsce nie ma takiego przemysłu. W laboratoriach Politechniki Warszawskiej powstają polimery o bardzo wyrafinowanych właściwościach, kierunek badań jest taki sam, jak w najlepszych zespołach zajmujących się tą tematyką na świecie. Aparatura wcale nie odstaje od wyposażenia laboratoriów w Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy, inżynierowie są bardzo dobrze wykształceni. Świadomość, że pod względem patentowanych rozwiązań jesteśmy w światowej czołówce, jest pocieszeniem, ale prawdziwą satysfakcję przyniósłby kontrakt podpisany z przemysłem. Na razie żaden jej wynalazek nie doczekał się wdrożenia.

Najważniejsza nagroda. Otrzymała ją na samym początku swojej kariery naukowej. Była to nagroda sekretarza PAN dla zespołu, w którym pracowała od dwóch, może trzech lat. To prestiżowe wyróżnienie zmotywowało ją do dalszej pracy, była wtedy ogromnie szczęśliwa widząc, iż to, co zdecydowała się robić w życiu, warte jest tak wysokiej oceny.

Patenty, liczby, publikacje. Jest współautorką 26 patentów (najnowsze zgłoszenie patentowe dotyczy cieczy jonowych) i 43 publikacji.
Nie zaniedbuje czytania literatury patentowej, ponieważ jest to najlepsze i najbardziej aktualne źródło wiedzy o kierunkach badań na świecie. Konkretne rozwiązania techniczne najpierw pojawiają się w zgłoszeniach patentowych, dopiero później opisuje się je w publikacjach naukowych.

Kobiecie jest trudniej? Łatwiej? Chemia jest dyscypliną nauki, która nie dyskryminuje kobiet. Na wydziale chemicznym, nawet na politechnice, jest bardzo dużo dziewczyn. Pewnie dlatego, że studiowanie chemii nie sprowadza się do czystej techniki i obliczeń. Chemia dotyka pytań podstawowych, tajemnicy materii. Przyciąga więc kobiety, które marzą, by studiować biotechnologię, syntezę nowych białek. Niestety – im wyższy stopień kariery naukowej, tym mniej kobiet. Jeżeli chce się mieć dzieci, rodzinę, doktorat często staje się granicą naukowych możliwości.

Wraca do domu i... Żartuje, że syn, student SGH, podsumował ją kiedyś: bo ty, mamo, to się kuchnią interesujesz. Rzeczywiście lubi zaglądać do kuchni (jak chyba każda chemiczka po godzinach). Ale jej prawdziwą pasją jest balet i teatr. Uwielbia oglądać archiwalne spektakle teatru telewizji. Kocha Szekspira, który wprowadza do sztuki matematyczny ład i porządek. Jeździ na rowerze, spaceruje, zwiedza. Dzięki konferencjom, na których spotykają się specjaliści od polimerów z całego świata, zobaczyła egzotyczne kraje, Brazylię, Chiny, Japonię.

if