Zajmujmy odległe miejsca w publikowanych przez Komisję Europejską rankingach dotyczących przedsiębiorstw wydających najwięcej na badania i rozwój oraz najbardziej proinnowacyjnych krajów. Jest to efekt nie tylko mizernych nakładów na b+r, ale również braku sprzyjającej innowacyjności legislacji i podejścia samych przedsiębiorców.

W rankingu 1400 największych na świecie firm (400 z UE i 1000 spoza), ocenianych na podstawie ich inwestycji w badania i rozwój, Polskę reprezentowały BRE Bank (21,53 mln euro), Telekomunikacja Polska (18,02 mln euro), Bioton (9,88 mln euro), Asseco Poland (7,7 mln euro) i Netia (5,73 mln euro), które zajęły miejsca: 461, 513, 708, 793 i 896.

PROBLEMY Z INNOWACYJNOŚCIĄ

Z kolei opublikowany 1 lutego br. doroczny raport Komisji Europejskiej „Innovation Union Scoreboard” stwierdza, że osiągnięcia innowacyjne Polski są wciąż poniżej unijnej średniej. Zajęliśmy 6. miejsce od końca i zostaliśmy zaliczeni do „umiarkowanych innowatorów”, co oznacza znaczny dystans wobec plasujących się w czołówce Szwecji, Danii, Finlandii i Niemiec, które przekraczają średnią UE-27 o co najmniej 20%. Owszem, wyprzedziliśmy zajmującą ostatnie miejscy Litwę oraz Słowację, Łotwę, Bułgarię i Rumunię. Unia Europejska ma coraz większe trudności, by w innowacyjności dogonić USA, Chiny zaś doganiają UE w bardzo szybkim tempie. Ranking innowacyjności Komisji Europejskiej uwzględnia 25 wskaźników, takich jak wykwalifikowana kadra, publiczne i prywatne finansowanie innowacyjnych projektów, powiązanie badań z biznesem, nowe patenty czy aktywność małych i średnich firm. Razem składają się one na unijny wskaźnik innowacyjności. W większości dziedzin Polska zbyt wolno nadrabia zaległości, by wejść do grupy „doganiającej liderów” z krajami osiągającymi wyniki zbliżone do unijnej średniej.

W 2020 r. wydatki na b+r mogą wynieść 1,7% lub nawet 1,9% polskiego PKB poinformowało w lipcu ub.r. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w odpowiedzi na interpelację posła Artura Górskiego (PiS), ale… resort zastrzegł, że określenie takiego poziomu wartości wskaźnika nakładów na badania i rozwój poprzedziło przyjęcie kilku założeń. I tak m.in. założono, że średnioroczny wzrost PKB w latach 2010-20 wyniesie 3%, a inflacja 1,5% oraz uwzględniono trzy warianty przeznaczenia na b+r środków z funduszy strukturalnych na lata 2013-20: 3, 6 i 9 mld euro. Założono też „wysoce prorozwojowy” wariant wzrostu nominalnych nakładów środków budżetowych na naukę - średniorocznie o 14% i dwa scenariusze udziału środków pozabudżetowych w ogólnych nakładach na badania i rozwój: 40% (jak obecnie) i 50%. Dlatego też krajowe wydatki ogółem na badania i rozwój w 2020 r. (tzw. GERD) względem PKB mogą również wynieść… ok. 1,45% PKB.

Nawet jeśli optymistycznie założymy, że w 2020 r. nakłady sięgną 1,9% PKB, to – uwzględniając jego wielkość - i tak trudno nam będzie dogonić środek peletonu. W 2011 r. na b+r zaplanowano wydatkowanie 4,5 mld zł. A przecież w badania i rozwój olbrzymie pieniądze, co pokazują dane KE, inwestują firmy, które na rynku funkcjonują właściwie dzięki innowacyjności.

- Dziś środowiska gospodarcze i biznesowe finansują badania zaledwie w 33%, co sytuuje Polską na dalekich pozycjach w UE, gdzie ten wskaźnik to średnio 54,1% - tłumaczy prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Czy wobec tego warto się starać? - W tym wyścigu trzeba brać udział. Choćby ze względu na konieczność, jak to nazywam, czuwania technologicznego. W 38-milionowym kraju muszą być fachowcy, którzy wiedzą jak np. produkuje się kryształy do niebieskiego lasera. Uczeni, którzy może nie wygrywają najważniejszych konkursów, ale wiedzą, co się dzieje na świecie – uważa prof. dr hab. Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

NOWE LEGISJACJE

Z opublikowanym w lipcu ub.r. raportu firmy Deloitte wynika, że nasze firmy nie korzystają z ulg podatkowych na b+r, a Polska - w porównaniu z głównymi krajami OECD - oferuje jeden z najniższych poziomów korzyści podatkowych na jednego dolara zainwestowanego w badania i rozwój. Eksperci Deloitte wyliczyli, że w latach 2006-08 w Polsce z ulg podatkowych na b+r skorzystało jedynie 128 firm, które otrzymały zwolnienia podatkowe o łącznej wartości 27 tys. euro, gdy w tym samym czasie w Wielkiej Brytanii 14 430 podmiotów uzyskało zwolnienia wartości 1,776 mln euro.
Dlaczego tak się dzieje? Otóż – zdaniem ekspertów Deloitte - przedsiębiorcy regularnie skarżą się na brak kompleksowego systemu wsparcia działalności badawczo-rozwojowej i wdrażania innowacji. Dotacje unijne częściowo spełniają rolę stymulatora, są jednak rozwiązaniem tymczasowym, szczególnie w kontekście wyczerpującej się już alokacji na lata 2007-13 oraz prawdopodobieństwa istotnego ograniczenia budżetu w kolejnej perspektywie finansowej. Dlatego niezbędne jest opracowanie długoterminowych rozwiązań, które zmniejszą niepewność przedsiębiorców, co do możliwości uzyskania wsparcia oraz zminimalizują wiążącą się z tym biurokrację. A przykładem prostych rozwiązań są np. systemy odliczeń i ulg podatkowych, które przy odpowiedniej konstrukcji mogą stać się atrakcyjną alternatywą dla dotacji UE, przede wszystkim ze względu na eliminację subiektywizmu w procesie przyznawania wsparcia. Zachęty podatkowe wspierające b+r z powodzeniem są stosowane w wielu wysoko rozwiniętych państwach Europy i świata, które efektywniej wykorzystują wewnętrzny potencjał gospodarki, poprzez wpływ na wzrost zatrudnienia wysoko kwalifikowanej kadry oraz lepszą współpracę między nauką a biznesem. W długim okresie przekłada się to m.in. na zwiększenie przychodów do budżetu państwa z tytułu podatku CIT.

Czy sytuację poprawi podpisana przez prezydenta 7 kwietnia 2011 r. przygotowana przez Ministerstwo Gospodarki nowelizacja ustawy o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej?

Nowe regulacje pozwolą przedsiębiorcom bardziej efektywnie korzystać z tzw. kredytu technologicznego. Bank Gospodarstwa Krajowego spłaca kredyt zaciągnięty przez przedsiębiorcę bankowi kredytującemu w formie tzw. premii technologicznej. Ponadto ustawa wprowadza możliwość obliczania wielkości premii technologicznej na podstawie wszystkich wydatków, jakie poniósł przedsiębiorca na realizację inwestycji, nie zaś wyłącznie na podstawie wydatków sfinansowanych z kredytu.

Jerzy Bojanowicz

W 2009 r. nakłady na badania i rozwój w Polsce wyniosły zaledwie 0,64% PKB, gdy w Hiszpanii - 1,35%, w Czechach - 1,47%, w Portugalii - 1,51%, na Słowacji - 1,66%, we Francji - 2,02%. Średnia wydatków na naukę dla UE wyniosła 1,9%, w USA - 2,8%, a w Japonii - 3,5% PKB.