Aktualna pozycja: Start
Wątpię, więc jestem

Lato zapowiadało się w tym roku wyjątkowo pomyślne. Wprawdzie w Krakowie  skradziono posadzony, tydzień wcześniej, przez Prezydenta RP,  dąb wolności, ale  wolność przecież została nietknięta. Chleba także mamy obfitość i przednie igrzyska nawet nie uwzględniając Mundialu. W tym stanie rzeczy, jak grom z jasnego nieba, spadła wiadomość o tym, iż stała się rzecz niesłychana:- pan znów podsłuchał pana.

Publikacja tyg. Wprost wznieciła prawdziwe tornado w przestrzeni życia publicznego. Takiego zamętu nie był w stanie wywołać  żaden  z wakacyjnych pomysłów Lata z Radiem co potwierdza , że najbogatsza ludzka fantazja nie jest w stanie dorównać  temu, co życie potrafi mimochodem wytrząsnąć z rękawa. Oczywiście dla ludzi nie ma rzeczy  ciekawszej od takiego samorodka- jest ponętniejszy dla oka niż najpiękniejsza  księżniczka ; milszy dla ucha niż koncert w Opolu i bardziej odrażający niż łazienkowe bakterie , które skutecznie goni gdzie pieprz rośnie płyn przodującego producenta. Jest w nim urok nieodparty i niezrównany czar. Zmierzając do konkluzji po tym, może przydługim wstępie, chciałbym stwierdzić , iż wszystko wskazuje na to, że w tegorocznym sezonie ogórkowym w  roli potwora z Loch Ness ( wypartego następnie na rynku krajowym  przez Paskudę z Zalewu Zegrzyńskiego) ma wszelkie szanse  zająć zwyczajna, nieokiełznana prawda.

O tym, że może być ona równie przerażające jak  oba wymienionie  powyżej straszydła,  wiem z wykładów dywersji ideologicznej , których cykl miałem okazję wysłuchać na studiach dziennikarskich, odbywanych w czasach poprzedniego ustroju. Prawda w owych czasach była pilnie dozorowana  i doskonale ułożona, ale na horyzoncie już majaczyło widmo prawdy nieokiełznanej w związku z rozwojem środków technicznych umożliwiających swobodny przepływ informacji ponad granicami. Śpiewało się niby z dumą , radośnie :- „ nie zna granic ni kordonów, pieśni zew, pieśni zew „, ale gdy przychodziło do refleksji, kierownictwu nie było do śmiechu – jak  będzie można panować nad prawdą , gdy nie tylko głos ale i obrazy będą mogły , z najdalszych „ okrain” , swobodnie przepływać pod strzechy. Myli się kto uważa, że to widmo zniknęło wraz z socjalizmem  i dawnym podziałem świata.             

Dywersję dziś robi nam wewnętrzny wróg, a czasem choćby tyko człowiek nieodpowiedzialny albo głupi. O tych zagrożeniach płynących z wolności słowa wciąż jeszcze można usłyszeć w radiowej reklamie czerwcowego zwycięstwa. Ścierają się nadal dwie prawdy: - jedna , już mocno dojrzała: - nie ma wolności bez odpowiedzialności; i druga , całkiem świeżo odkryta przez pana Prezydenta: nie ma wolności bez nowoczesności. Z egzemplifikacją tej prawdy  mamy właśnie  do czynienia, gdy dzięki nowoczesnym technikom  podsłuchowym  szerokie masy uzyskały wolny dostęp do prawdy zupełnie nagiej. Nagość jest niemal w każdej sytuacji wystarczającym powodem do konsternacji i trudno się dziwić  zakłopotaniu premiera, podnieceniu opozycji i panice organów sprawiedliwości…  przy czym trudno mieć złudzenia, co znowu zwycięży.

Świeżo wciąż mamy w pamięci- znacznie mniej niż obnażona prawda- bulwersujący obraz  obnażonego senatora i salomonowe iście stanowisko organów. Osobiście w całej tej zawierusze żal mi najbardziej prezesa Belki i ministra Sienkiewicza, do których – miast spaść – sympatia moja zdecydowanie wzrosła. Wprawdzie po wódce, wprawdzie po cichu… ale powiedzieli  prawdę i w sumie przecież pro publico bono. Podobnie jak pan Prezes, i ja zastanawiam się, po ch…  Łodzi lotnisko i podzielam  zdanie pana Ministra  że  cały ten dorobek, te orliki… to w istocie ch… d…i kamieni kupa. Przykro niestety, że ich dotknie – w ten czy inny sposób- ręka sprawiedliwości, że rysy im pozostaną na wizerunku… a taki np. ( tu Szanowny Czytelnik może sobie wpisać według uznania )… , który  ust nigdy surową prawdą  nie skalał,  który od lat dwudziestu pięciu, od sławnych czerwcowych wyborów, stoi karnie :mierny, bierny, ale wierny za co szerszymi plecami , błyszczał będzie nadal blaskiem nieskazitelnym.

hen

 
Więcej artykułów…