Aktualna pozycja: Start
Artykuły Przeglądu Technicznego - Filozofia pojęć technicznych

Istnieje kategoria pojęć technicznych, które oprócz bogatej historii  udziału w rozwoju kultury materialnej zawierają też głębokie treści symboliczne. Zwierciadło z pewnością do nich należy; jest niepokojącym, magicznym rekwizytem wielu baśni oraz dzieł artystycznych (choćby Królewna Śnieżka czy Alicja w krainie czarów). Współcześnie po lustra sięgają twórcy horrorów, a po lustra fenickie zwane weneckimi - rzecz jasna - autorzy kryminałów i filmów sensacyjnych. Zwierciadło intryguje, ponieważ wiąże się z nim szereg trudnych pytań filozoficznych o rodzaj bytu, jakim jest świat "z tamtej strony" lustra, świat "odwrotny" do rzeczywistego. Na wydziałach filozoficznych napisano zapewne niejedną pracę np. o tym, co odbija się w lustrach ustawionych naprzeciwko siebie.

Zwierciadło to nie to samo, co lustro; etymologicznie lustr oznacza poler metalu i pojęcie lustra wiązano aż do XVIII wieku głównie z oprawami kandelabrów wzmacniającymi oświetlenie pomieszczeń pałacowych. W zwierciadle natomiast chodzi głównie o odbity obraz. Tak nazywano gatunek literacki wywodzący się aż z Grecji, z V w p.n.e., którego celem była prezentacja swoistego modelu etycznego. Rzymianie z kolei nazywali go speculum czyli wziernikiem i ta forma zawędrowała do medycyny (nowoczesnym rodzajem wziernika jest endoskop). Do speculum literackiego czytelnik mógł się porównać, "przejrzeć się" w nim i ocenić własną postawę. W Polsce pierwszy wykorzystał tę formę Mikołaj Rej z Nagłowic ("Żywot człowieka poczciwego"). Współcześni literaci oraz filmowcy zasypiają gruszki w popiele (spiker telewizyjny powiedziałby: "zasypują gruszki popiołem") i zamiast tworzyć wizerunki ludzi poczciwych, godnych naśladowania, proponują konterfekty zbirów i degeneratów oraz zboczeńców, a nawet ich tłumaczą. Uprawiają więc swego rodzaju formę krzywego zwierciadła, schlebiającego publice, która może się cieszyć, że jest lepsza od tych modeli.

W technice używa się chętniej słowa "zwierciadło" niż lustro ze względu na funkcję. Chodzi o skupienie, rozproszenie, lub przekierowanie jakiegoś rodzaju promieniowania czy też fali. Aby taki cel osiągnąć często nie są potrzebne żadne jednolite lustrzane powierzchnie. Swoistym zwierciadłem skupiającym są np. anteny paraboliczne oraz radioteleskopy. To, że zwierciadło nie musi być jednolitym lustrem pojął już Archimedes, który rzekomo spalił w Syrakuzach flotę rzymską za pomocą wielu specjalnie ustawionych lusterek. Operacja taka jest teoretycznie możliwa, ale niezwykle trudna technicznie, a więc czyn Archimedesa raczej zaliczany jest do legend. Legendą natomiast nie jest to, do czego użył zwierciadła Jean Bernard Leon Foucault, wybitnie pomysłowy twórca wielu przyrządów do badania zjawisk fizycznych. Wirujące zwierciadełka wykorzystał przy opracowaniu metody dość dokładnego pomiaru prędkości światła i to już w połowie XIX wieku.

W celu modulowania kierunków odbicia wykorzystuje się rozmaite powierzchnie zwierciadlane, np. eliptyczną, paraboliczną, czy kulistą. Po to, by uzyskać np. snop światła w reflektorze, albo kumulację energii cieplnej promieni słonecznych. Tu zwierciadła paraboliczne pozwalają uzyskać temperatury znacznie wyższe niż w najgorętszych piecach hutniczych - to tylko sprawa wielkości zwierciadła. Ponieważ przekierowanie promieniowania ma bardzo wiele zastosowań (szczególnie wtedy, kiedy promieniowanie to niesie ze sobą obrazy czy w ogóle sygnały informacyjne) liczba rodzajów i typów zwierciadeł jest kolosalna. W końcu specyficznym typem zwierciadła jest nawet światłowód. Dlatego technika zwierciadeł mogła by być zupełnie osobną, bogatą dziedziną techniki. Właściwie trudno znaleźć urządzenie wykorzystujące jakiś rodzaj promieniowania, gdzie nie użyto by zwierciadeł. Peryskop oraz popularna lustrzanka fotograficzna to najprostsze przykłady. Zwierciadła kiedyś rozwiążą ostatecznie problem potrzeb energetycznych Ziemi, przechwytując promieniowanie słoneczne na orbicie. Ale na to musimy jeszcze trochę poczekać.

Zygmunt Jazukiewicz.