Aktualna pozycja: Start
Artykuły Przeglądu Technicznego - Inżynier

„PT” nr 11 z 1876 r, powołując się na czasopismo Stowarzyszenia Inżynierów i Budowniczych Austriackich, opublikował artykuł dyskusyjny na temat „stanowiska inżynierów w społeczeństwie”.  Poniżej przytaczamy wybrane fragmenty z tego artykułu, zachowując oryginalną pisownię.

Inżynierowie zabierający głos w tej sprawie dowodzą, że przyczyną podrzędnego stanowiska, jakie w porównaniu np. z prawnikami zajmują w społeczności inżynierowie, - jest niedostateczne ich wykształcenie. W bliższem atoli określeniu tej niedostateczności inżynierowie ci różnią się w poglądach. Jeden z nich twierdzi, że inżynierowie zanadto specyalizują czyli wyodrębniają swe wiadomości techniczne, drugi zaś wypowiada zdanie, że taka wyłączność jest owszem dobrą i konieczną nawet, przyczyną zaś podrzędnego stanowiska inżynierów jest niedostateczne wykształcenie ogólne, przyczem stosuje ten zarzut głównie do byłych uczniów szkół realnych.

Kwestya ta ma i dla naszych czytelników pewne znaczenie. Na polu przemysłowem zaczynamy stawiać pierwsze nieledwie kroki, byłoby zatem ze wszech miar pożądanem kroczyć po tej nowej drodze z zastanowieniem a w tym celu najwłaściwiej będzie korzystać ze wskazówek, ja-kich nie szczędzi doświadczenie innych krajów przodujących nam na drodze rozwoju przemy-słowego i stawiać każdą kwestyą z przemysłem związaną w warunkach właściwych, omijając starannie tory fałszywe lub wprost do celu nieprowadzące.

Inżynierowie o których mowa w danym razie, niezależnie od tego, czy są inżynierami dyplomowanymi przez państwo za pośrednictwem przeznaczonych do tego organów t.j. szkół technicznych lub komisyj egzaminacyjnych, czy też wolnopraktykującymi, - posiadają w każdym razie wyższe wykształcenie techniczne. Wykształcenie to może być skierowanem w złą stronę, nie mieć dostatecznych podstaw – i o to właśnie chodzi – ale w każdym razie przyjmuje się jako fakt istniejący. Nie można tego powiedzieć o naszych inżynierach, znaczna część których wyższego wykształcenia technicznego nie posiada, do stanowiska zaś inżyniera dochodziła na drodze stopniowego awansu lub na podstawie egzaminów o programie dosyć szczupłym. Daleką jest od nas myśl, abyśmy tego rodzaju inżynierom odmawiać mieli prawa obywatelstwa w kole inżynierskiem, gdyż powszechnie wiadomo, że ukończenie tej lub owej szkoły nie może być jedynem kryteryum w ocenieniu zdolności i kwalifikacyj technika (dowodem Anglia i Ameryka) a technicy z małem wykształceniem teoretycznem, stanowią częstokroć wielce pożytecznych a niekiedy znakomitych pracowników na niwie technicznej. Inżynierowie ci prowadzili samo-dzielnie roboty wchodzące niewątpliwie w zakres robót inżynierskich, prowadzili je z powodzeniem i bogaci są doświadczeniem, które zastępuje w życiu praktycznem braki wykształcenia teoretycznego, - są to więc rzeczywiści inżynierowie.

Zastrzeżenia tego nie możemy atoli stosować do młodszej generacyi inżynierów. Skoro wszędzie do wyrazu „inżynier” przywiązanem jest pojęcie wyższego wykształcenia technicznego, mamy więc prawo wymagać po przyszłych naszych kolegach, którym drzwi wiedzy technicznej stoją otworem, aby na nazwę inżyniera starali się zasłużyć wykształceniem technicznem w wyższym zakresie…

Co do nas nie umiemy sobie wyobrazić inżyniera, któryby był naprzykład ogólnie wykształconym humanitarnie, ekonomicznie, estetycznie i t.p. z zakresu zaś techniki umiał budować tylko maszyny rolnicze lub jakiekolwiek inne. Gdzież będzie w takim razie ów łącznik między specyalnością i ogólnemi wiadomościami, bez którego wiadomości specyalne zamienią się w zbiór formułek empirycznych bez rzeczywistej naukowej podstawy? Łącznik ten stanowią nauki przyrodzone i te z pomiędzy nauk stosowanych, które są spólne wszystkim gałęziom wiedzy technicznej. Jest to właśnie owo uogólnienie, bez którego w żaden sposób nie można się obejść i niedostateczność którego stanowi treść drugiego zarzutu. Kwestya jakościowa zamienia się zatem na ilościową, gdyż ostatecznie chodzić może tylko o to, jak daleko należy posuwać w szkołach technicznych owo uogólnienie i gdzie mianowicie ma się zaczynać wyłączność w pewnym kierunku. Sądzimy więc, że jeden szczegół tej sprawy nie zawadza drugiemu; mogą one być roztrząsane kolejno a jedyne ograniczenie, któremu oba poddać się muszą jest czas, jaki młodzieniec średniej zamożności poświęcić może przecięciowo studyom technicznym w wyższym zakresie…

Szkoła  techniczna wyższa nie może trzymać się kierunku zbyt wyłączonego w każdej grupie umiejętności technicznych, mając na względzie, że prawdziwego specyalistę, dopiero samo-dzielna praca i dłuższe doświadczenie wyrobić mogą. Szkoła ograniczyć się winna położeniem trwałych podstaw. W tym celu program szkoły obejmować winien głównie nauki przyrodzone, a szczególności fizykę i chemią, matematykę wyższą, mechanikę rozumowaną i stosowaną a na drugiem miejscu dopiero główne momenty danej specyalności zestawione poglądowo i krytycznie, bez zbytnich szczegółów stanowiących w wielu wypadkach zupełnie bezużyteczny balast.

Tylko przy takiem uzdolnieniu, tylko przy gruntownej znajomości sił przyrody i materiałów z jakich korzysta przemysł, może inżynier zająć stanowisko prawdziwie postępowe… Jeśli przeciwnie, szkoła techniczna wyższa rozwija zanadto kierunek tak zwany praktyczny i szczegółowy (który szczegółkowym raczej nazwaćby należało), z uszczerbkiem teoryi we wskazanym wyżej zakresie, w takim razie wychowańcy jej wstępują do zawodu inżynierskiego z małymi zasobami naukowymi i jeśli wychodzą wkrótce na dobrych werkmajstrów, zawiadowców lub rysowników, przestają być przedstawicielami postępu, a to jest właśnie zadaniem inżynierów…

….życzyćby należało aby i u nas pomyślano jak najprędzej o założeniu szkół technicznych drugorzędnych. Tym zaś wszystkim, którzy albo nie ukończyli szkół średnich albo nie mają środków, wytrwałości i zdolności do odbywania kilkoletnich studyów technicznych w wyższym zakresie, radzimy, aby… zapisywali się raczej do szkół drugorzędnych, gdzie z mniejszym na-kładem czasu i pieniędzy wykształcić się mogą na nader pożytecznych a dla naszego przemysłu wielce pożądanych zawiadowców, nadzorców, hutmistrzów, nadsztygarów, konduktorów i t.p. Stanowisko tego rodzaju lubo nie naczelne, jest jednak niemniej pożytecznem i szanowanem i zapewnić może wygodne utrzymanie.

Wybór i oprac. Bronisław Hynowski