Aktualna pozycja: Start
Artykuły Przeglądu Technicznego - Filozofia pojęć technicznych

Najprostsza odpowiedź na pytanie, jak działa świat, brzmi: na zasadzie recyklingu. Trwa bezustanna przemiana materii i energii, substraty reakcji zamieniają się w produkty, a te w kolejne substraty itd. Żaden produkt i odpad nie zazna spokoju, musi wrócić do obiegu. Tempo tych przemian jest takie, jakiego życzy sobie przyroda, zresztą jest to jej obojętne. Istotna zmiana może nastąpić w ciągu ułamka sekundy albo milionów lat. Żywe organizmy prawdopodobnie mają wbudowany gen recyklingu, ułatwiający powrót do obiegu. Nawet coś tak trwałego jak muszle też w końcu staje się złożem wapienia budowlanego.
Człowiek, a ściślej – cywilizacja zajęta jest wyłącznie tworzeniem wąskich gardeł dla tych przemian, im cywilizacja bardziej rozwinięta, tym te gardła są węższe, produkty – trwalsze. Człowiek w ten sposób daje wyraz swojej najgłębszej potrzeby – przezwyciężenia czasu, przetrwania.

Okazuje się jednak, że konserwacja rzeczy nie zaspokaja tej potrzeby, odwrotnie – trwałość rzeczy jest nostalgiczna, staje się widomym symbolem bezwzględności czasu. Najbardziej brutalnie dowodzą tego stare fotografie, które się nie zmieniły w przeciwieństwie do ludzi z tych zdjęć. Stanowczo należy wymyślić fotografie, na których ludzie się normalnie starzeją. Trwałość rzeczy prowadzi też do innych, ciekawych konfuzji: niepokój wzbudzają np. rewelacje „zakazanej archeologii”, która odkryła rzekomo produkty cywilizacji sprzed milionów lat, albo Całun Turyński o nierozpoznawalnej już genezie. Ludzie chcą się pozbyć takich niepokojów.

Z powodu takich pragnień oprócz fizycznego starzenia się wyrobów narasta starzenie się „moralne” tym szybsze, im bardziej innowacyjna jest cywilizacja, a więc to parcie na „wąskie gardła” narasta coraz prędzej. W pewnej chwili przychodzi refleksja, że dalej tak się nie da, bo grozi zasypanie produktami zużytymi i zbędnymi, stan nierównowagi między szaleńczym tempem tworzenia nowości a spadającym tempem ich przetwarzania. Musi się narodzić sztuka recyklingu, a więc świadomej likwidacji tych „wąskich gardeł”, powrotu do równowagi.

Niektóre wąskie gardła, np. budowlane, są bardzo łatwe do zlikwidowania, inne (np. CO2) – bardzo trudne. Zauważymy, że stopień złożoności produktu nie zawsze decyduje o trudności jego recyklingu. Decyduje o niej ilość energii i urządzenia, jakich trzeba użyć. Ponadto recykling, jaki uprawia człowiek, podąża często zupełnie innym torem niż recykling naturalny. Przyroda bowiem przetwarza materię w innych celach niż człowiek: jej celem jest najwyraźniej rozkład na „czynniki pierwsze”, o najbardziej uniwersalnym zastosowaniu. Zastosowania „ludzkie” są z góry określone: nikt nie zamierza rozkładać PET-ów na pierwiastki, lecz tylko przeformować je na maty, worki czy skrzynki. Inna różnica polega na tym, że przyroda nie zna pojęcia odpadu nieużytecznego, jej „produkt” poddawany jest recyklingowi w 100%. Fachowcy od recyklingu „ludzkiego” twierdzą, że w ich branży poziom 100% nie jest możliwy.

Recykling jest dziedziną przyszłości. Jeżeli liczebność populacji globalnej zatrzyma się na stałym poziomie lub zacznie spadać, to być może w ogóle nie trzeba będzie sięgać po surowce pierwotne. Człowiek będzie korzystał wyłącznie z recyklingu. By to uprościć, będzie tworzył produkty coraz łatwiej przetwarzalne, oczywiście do swoich celów. Tak więc poszerzy się kategoria produktów radykalnie odmiennych od „produktów” naturalnych. Między środowiskiem ściśle naturalnym a technosferą pogłębi się przepaść. Nawet gatunki genetycznie modyfikowane utracą zdolność krzyżowania się z naturalnymi. W ten sposób recykling umożliwi cywilizacji przejście do ery kosmicznej.

Zygmunt Jazukiewicz