Aktualna pozycja: Start
Artykuły Przeglądu Technicznego - Wino dla Inżyniera

Pisałem kiedyś, że winem najwcześniej trafiającym do sprzedaży jest Beaujolais Nouveau - a to wcale nie jest całkiem prawda. Jako pierwsze oferowane są klientom w systemie "en primeur" dobre wina bordoskie - co jednak nie znaczy, że wtedy, kiedy się je kupuje, można się już ich napić. Więcej powiem - te wina jeszcze wtedy w ogóle nie istnieją. Winogrona wiszą jeszcze na krzakach i o danym roczniku wiadomo tylko, jaka była w nim pogoda.

To właśnie chytrzy winiarze francuscy z Bordeaux wymyślili system, w którym hurtownik czy importer może zainwestować w zakup wina przed jego wyprodukowaniem. Zachętą jest stosunkowo niska cena, jaką się wtedy płaci, wadą - konieczność zakupu większych partii („en primeur” zaczyna się w zasadzie od 24 butelek jednego wina wzwyż) oraz ryzyko związane z tym, że wino danego rocznika może okazać się nie tak dobre, jak oczekiwano tego przed zbiorami. Przy ryzyku jak zawsze - można wygrać i przegrać. Ci, co wygrają, w końcu po 2-3 latach od winobrania dostaną doskonałe wina za niewielkie pieniądze. Otrzymają je też jako pierwsi - normalna dostawa tego rocznika trafi na rynek nieco później.

Wyobraźmy sobie, że zainwestowaliśmy w określonym roku w zakup większej partii win "en primeur". Zapłaciliśmy - i co dzieje się dalej? Ano, po pierwsze winiarz zbiera winogrona i prowadzi proces winifikacji, następnie umieszcza świeże wino w beczkach, żeby dojrzało, a na koniec przelewa je do butelek i w nich następuje ostateczne dojrzewanie przed dostarczeniem go nam. Oczywiście, za to przechowywanie "naszych", niegotowych jeszcze do picia butelek winiarzowi trzeba dodatkowo zapłacić.

Już z tego opisu widać, że "en primeur" nie jest zabawą ani dla niezorientowanych, ani dla biednych. Jeśli jednak ktoś dobrze potrafi ocenić potencjał rocznika na etapie winobrania i jest zainteresowany winami, które potem w normalnej sprzedaży osiągną ceny >1000 zł za butelkę, zabawa ta może dać znaczne oszczędności.

Późną jesienią ub.r. na polskim rynku zaczęły się pojawiać pierwsze butelki Bordeaux rocznika '2009, zakupione w systemie "en primeur" przez dużego importera - Centrum Wina. Rocznik ten zdążył już zyskać ogromny rozgłos. Największy światowy guru winiarski, Robert Parker napisał "...dla niektórych Medoc i Graves, rocznik 2009 może się okazać najlepszym spośród ostatnich 32 lat mojego degustowania win z Bordeaux".
Miałem okazję spróbować tych win. I co mogę o nich powiedzieć? Że ich jakość była zróżnicowana, a sama ocena utrudniona z trzech podstawowych powodów. Po pierwsze, niektóre z nich doszły już do 15% zawartości alkoholu, co czasem mogło zakłócać ocenę. Po drugie, część z nich była dżemowata, co nie razi w przypadku taniego Chile, ale już w wielkich winach bordoskich może. No i po trzecie - niektóre wina były nadal za młode do picia; ewolucja w butelce może bardzo poprawić ich oceny w przyszłości.

Bardzo dobre wrażenie zrobiło Chateau d'Armailhac (Pauillac). Elegancki nos, w ustach dobry ekstrakt i owoc, a ponadto kredowe garbniki i świetnie wbudowana kwasowość - a to wszystko za cenę 196 zł. Warte swojej ceny (110 zł) było ponadto Chateau La Garde z Pessac Leognan - wino świeże, bardzo wyważone, ekstraktywne, a przy tym łagodne i długie, nadające się do picia solo. Podobało mi się także Chateau Fombrauge z Saint Emilion (elegancja i równowaga, łagodność, ekstraktywność i cena tylko 121 zł).

Generalnie nie najlepsze noty zebrało Chateau L'Evangile - myślę, że nie dlatego, że było kiepskim winem (bo nie było!), ale przy "okazyjnej" cenie 1266 zł każdy oczekiwał czegoś więcej.

Poza nimi, degustowałem również m.in. Chateau Clerc Millon (Pauillac, 258 zł, wino jakby trochę "przytłumione") i Chateau Belgrave (Haut Medoc, 110 zł, wino jeszcze zbyt "drewniane"). Ich producenci powinni chyba trochę przemyśleć styl swoich win. Może też na otwarcie butelek z nimi trzeba jeszcze trochę poczekać?

Przeciętnym zjadaczom chleba pozostają tańsze wina, kupowane normalnie w sklepach. I wśród tych trunków można jednak znaleźć coś interesującego, czego wszystkim serdecznie życzę.

winny maniak