Aktualna pozycja: Start
Artykuły Przeglądu Technicznego - Wątpię, więc jestem

Z lat oczywiście - mówiąc językiem ówczesnym - wiadomych. Pytając, co nam zostało, nie mam bynajmniej na myśli polityków, których została spora gromadka, ale wartości duchowe. Tamte lata były wszak czasem, gdy nasiąkała – wciąż jeszcze większości z nas - skorupka, którą, jak mówi mądrość ludowa, na starość, czyli w obecnej epoce - trąci. I to niewątpliwie słychać, jeśli się wsłuchać uważnie. Oczywiście tamte lata były różne i różne po nich odziedziczyliśmy przymioty.

Po Bierucie została nam np. znaczna elastyczność karku, przydatna również w nowej świata konfiguracji, i został nawyk czujności. Wtedy chodziło o wroga,
który czaił się wszędzie, podsłuchiwał, by przeszkodzić. Dziś jesteśmy wśród przyjaciół i przede wszystkim z myślą o nich powołany został urząd Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Inne są zresztą standardy i nie ta sama wrażliwość. Tak jak nie wypada dziś recytować „Murzynka Bambo”, ze względu na rasistowskie treści, tak nie wypada pytać przedszkolaka „Kto ty jesteś…” przez szacunek dla jego prywatności.
Wydaje się, że stosunkowo niewiele zostało po czasach Gomułki - może dlatego, że jako człowiek prosty posługiwał się głównie zdrowym rozsądkiem, na który obecnie - w społeczeństwie gruntownie wykształconym - nie ma zapotrzebowania. Wiele natomiast zostało z czasów Edwarda Gierka, choćby skłonność do uprawiania propagandy sukcesu albo niezapomniane: „Pomożecie?!”, praktykowane dziś pod nazwą konsultacji społecznych. Nie bez znaczenia dla współczesnej rzeczywistości pozostaje czołowe zawołanie tamtych lat, formułujące najbardziej skrótowo ówczesne priorytety, tzn. „aby Polska rosła w siłę, a ludziom się żyło dostatniej”, niesłusznie potem wyśmiewane.

Po latach koncentrowania wysiłku na tym, by w siłę rósł socjalizm, a ku lepszej przyszłości zmierzał proletariat, sprecyzowanie, że tym razem chodzi o nasz kraj i naszych obywateli, miało głęboki sens. Inna sprawa, że to zamierzenie nie wypaliło i były tego różne przyczyny. W naszej podświadomości jedna szczególnie się utrwaliła za sprawą Jerzego Urbana. Według jego wykładni - jako rzecznika kolejnego rządu - naród wygryzł ekipę gierkowską - przejadł zagraniczne kredyty, żyjąc ponad stan. Obawiam się, że ta opinia przetrwała jako spuścizna tamtych lat i dziś przenika z podświadomości do świadomości współczesnych elit.

To, co w czasach Gierka wydawało się jednością, teraz staje wzajemnie w opozycji - po to, by Polska rosła w siłę, ludzie nie mogą żyć dostatniej. Po to, by pięknieć mogła Warszawa, rosły wszerz ulice, a w górę stadiony… opłata za użytkowanie wieczyste gruntów pod blokami musi wzrosnąć o 400%, licząc rok do roku. Zwykły kanar otrzymał prawo wyszarpać dla miasta pięciotysięczny mandat, a ile ma prawo wyszarpać dla kraju minister? Jak doniosła prasa codzienna w tym roku wpływy do budżetu państwa z tytułu samych mandatów drogowych mają wynieść 1,2 mld zł. Tyle zostało zapisane w projekcie budżetu. Nie wiadomo jeszcze, ile uda się wyszarpać ministrowi zdrowia, bo wokół ustawy refundacyjnej trwają ciągle spory. Na pewno niemało wyszarpie minister edukacji, zważywszy że w jednym tylko roku ma zamiar zamknąć ok. 1000 szkół, czyli tyle, ile w czasach Gomułki zbudowano z okazji tysiąclecia. Żeby również w przyszłości Polska mogła rosnąć w siłę, podjęto decyzję o dalszym doskonaleniu systemu emerytalnego. Mnie nawet nie przeszkadza to, że doskonalić ją mają ci sami w zasadzie, co w 1999 r. eksperci, ale słuchać nie mogę spokojnie, gdy zaczynają opowiadać te same, co wtedy, kawały - choć nie neguję samej potrzeby.

Ogólnie jednak rzecz biorąc boję się, że wskutek przyjętej strategii może istotnie powstać Polska tak silna i tak piękna, że Polaków nie będzie na nią stać. Wprawdzie te obawy próbował rozwiać na antenie radia TOK FM publicysta „Polityki”, Adam Szostkiewicz, słusznie zauważając, że natura nie lubi próżni i jeśli wyjadą Polacy, to przyjadą inni. Tak więc „Polityka”, która w czasach Gierka radziła Polakom „uczyć się choćby od diabła”, dziś widzi dla nich równie śmiałe wyjście - a idźcie choćby do diabła.
hen